Amerykanin z Korei pogodzi wszystkich w walce o fotel szefa Banku Światowego
USA
Państwa rozwijające się nie chciały dać zgody na to, by nowym szefem Banku Światowego po raz kolejny został Amerykanin. Waszyngton zaproponował więc... obywatela USA z koreańskimi korzeniami.
Kadencja obecnego szefa BŚ Roberta Zoellicka wygasa 1 lipca. Do niedawna otoczenie prezydenta Baracka Obamy zastanawiało się raczej nad zaproponowaniem znanej osobistości pokroju sekretarz stanu Hillary Clinton lub byłego sekretarza skarbu Lawrence’a Summersa. Ostatecznie nominację otrzymał mało znany poza wąskim krągiem ekspertów Jim Yong Kim, szef prywatnej uczelni Dartmouth College.
- Trudno znaleźć kogoś o lepszych kwalifikacjach. Pracował od Azji i Afryki po Amerykę, od stolic po małe wioski. A jego życiorys symbolizuje wielkie zróżnicowanie naszego kraju - chwalił go w piątek Obama. Głównym atutem Kima zdaje się jego pochodzenie. Lekarz i specjalista w dziedzinie rozwoju służby zdrowia w Trzecim Świecie wyemigrował do USA z Korei Południowej w wieku pięciu lat. Doświadczenie międzynarodowe zdobywał jako dyrektor departamentu ds. HIV/AIDS w Światowej Organizacji Zdrowia.
Kandydatura Kima to ukłon w stronę państw spoza Zachodu. Do tej pory szefem Banku Światowego był zawsze obywatel USA. Zwiększa się jednak presja na Biały Dom, by zgodził się na uwzględnienie rosnących wpływów i siły ekonomicznej państw wschodzących, takich jak Chiny, Indie czy Brazylia. W 2010 r. kraje te wymusiły reformę systemu głosowania, która zmniejszyła siłę głosu USA z 16,36 proc. do 15,85 proc. Biały Dom wciąż ma więc zdolność samodzielnego zablokowania wszelkich decyzji, ustaloną na poziomie 15 proc.
Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. - Nie ma żadnego uzasadnienia, by nowy przywódca pochodził z jakiegoś konkretnego kraju. Rynki wznoszące mają prawo ubiegać się o przewodnictwo w banku - mówił brazylijski minister finansów Guido Mantega po tym, jak media ujawniły chęć zgłoszenia na stanowisko szefa BŚ Hillary Clinton. Liu Weimin z chińskiego MSZ apelował zaś, by nowego szefa wybrać na podstawie kompetencji merytorycznych, a nie geograficznych. Z politycznego punktu widzenia 52-letni Kim może stać się kandydaturą kompromisową. Poza nim do wyścigu o fotel prezesa Banku Światowego zgłoszono też kolumbijskiego ekonomistę Jose Antonia Ocampę oraz ministra finansów Nigerii Ngozi Okonjo-Iwealę. Wyboru dokona 20 kwietnia rada dyrektorów BŚ.
15,85 proc. taką siłę głosu w Banku Światowym mają Stany Zjednoczone
60 540 dol. tyle wynosi miesięczna pensja szefa BŚ włącznie z dodatkami
57 mld dol. pożyczek udzielił Bank Światowy w 2011 roku
187 tyle państw należy do BŚ. Brakuje kilku minipaństw, Kuby i Korei Płn.
@RY1@i02/2012/060/i02.2012.060.00000090a.806.jpg@RY2@
Bloomberg
Jim Yong Kim ma poparcie prezydenta Obamy. Najpewniej zostanie nowym szefem BŚ
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu