Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Ashton spowiada się parlamentowi

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Unijna dyplomacja mimo sięgającego 0,5 mld euro budżetu ma opinię instytucji nieskutecznej. Catherine Ashton albo rozrusza Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, albo będzie musiała odejść

Po roku działalności Europejska Służba Działań Zewnętrznych ma niewiele sukcesów. Budzi za to liczne kontrowersje. Podczas wojny w Libii Catherine Ashton pozostawała w cieniu. Ton nadawał Nicolas Sarkozy. Jeżeli chodzi o ważną dla Warszawy kwestię sankcji przeciwko Białorusi, to nazwiska osób obejmowanych zakazem wjazdu na teren UE są ustalane przez służby dyplomatyczne i wywiadowcze takich państw, jak Polska czy Szwecja. Rola ESDZ sprowadza się do złożenia podpisu pod uzgodnioną już listą.

- Sankcje, które nałożyliśmy, znacznie przyczyniły się do obalenia Muammara Kaddafiego, nie mówiąc o naszej ofercie ekonomicznej i politycznej dla nowej Libii - argumentuje w rozmowie z DGP rzecznik Ashton Michael Mann. W grudniu jednak działalność Ashton została skrytykowana w liście podpisanym przez ministrów spraw zagranicznych 12 państw UE, w tym Francji, Niemiec i Polski. "Powinniśmy szukać lepszych sposobów określania priorytetów politycznych" - napisali ministrowie. Dwa tygodnie temu podobny list wysłał do Ashton szef francuskiego MSZ Alain Juppe, oskarżając ją m.in. o zaniechania we wdrażaniu w życie już uzgodnionych decyzji. Pojawiły się nawet głosy o możliwym zastąpieniu Ashton innym brytyjskim urzędnikiem.

"Służba jest systematycznie tłamszona przez Komisję Europejską i najsilniejszych szefów dyplomacji. Ale sporo problemów wynika ze słabego przywództwa lady Ashton. Jest wokół niej kilku specjalistów. Ale opowieści o chaosie w jej otoczeniu i desperacji wśród jej pracowników są coraz bardziej nagminne" - napisał "Economist". - Zapytałem amerykańskiego urzędnika, co się mówi w Waszyngtonie o ESDZ. "Nic", odpowiedział - wspominał z kolei austriacki dyplomata Stefan Lehne.

Dzisiejsze przesłuchanie w PE Pierrea Vimonta i Davida OSullivana - osób numer 2 i 3 w ESDZ - nie będzie tylko spowiedzią z niedotrzymanej obietnicy wprowadzenia równowagi geograficznej w instytucji. Będzie to próba odpowiedzi na pytanie, jak rozruszać urząd, który podupadł już na starcie.

Jak finansowana jest unijna dyplomacja

ESDZ dysponuje w tym roku 488,7 mln euro, choć początkowo obiecywano, że powołanie służby będzie "neutralne budżetowo". To o 2,7 proc. więcej niż w 2011 roku, ale eurourzędnicy nie wykluczają, że w przyszłości kwota ta może znacznie wzrosnąć, nawet do 3 mld euro rocznie. Budżet określa co roku sama służba, po czym na kwotę musi się jeszcze zgodzić Parlament Europejski. Prooszczędnościowy klimat w Europie najwyraźniej jej nie dotyczy. Jak pisała niedawno brytyjska prasa, wiele najbardziej egzotycznych placówek obsługuje nieadekwatna do znaczenia państwa przyjmującego liczba pracowników. Na karaibskim Barbadosie personel ambasady ma według dziennika "Daily Telegraph" liczyć 46 osób, na równie atrakcyjnym Mauritiusie - 39. mwp

Michał Potocki, Dominika Ćosić z Brukseli

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.