Paryż broni swobody w internecie, ale blokuje rozmowy o wolnym handlu z USA
Amerykanie żądają, by do porozumienia wpisać niektóre przepisy z ACTA
14 czerwca miały się rozpocząć, a do końca 2014 r. zakończyć, negocjacje w sprawie transatlantyckiej strefy wolnego handlu (TTIP). Na razie oba te terminy stanęły jednak pod znakiem zapytania. Amerykanie forsują wpisanie do umowy niektórych zapisów o prawach autorskich odrzuconego porozumienia ACTA. Francja grozi w takim wypadku zablokowaniem rokowań.
- Stanowisko Francji zakłada wyłączenie z dyskusji kwestii kulturalnych. One nie podlegają negocjacjom. I nie jest żadną niespodzianką. Bez tego wyłączenia nie będzie umowy - twardo oświadczyła minister handlu Nicole Bricq. Niektórzy europejscy partnerzy krytykują Paryż za tak ostre stawianie sprawy, ale raczej z przyczyn związanych z taktyką negocjacyjną niż merytorycznych. - Jeśli nakreślimy czerwone linie, Stany Zjednoczone uczynią to samo - stwierdziła szwedzka minister handlu Ewa Bjoerling. Ale Francja może liczyć na poparcie 38 organizacji międzynarodowych, które 15 marca zaapelowały o wyłączenie praw autorskich z negocjacji o wolnym handlu z USA.
Francuzi już wcześniej - w 1998 r. - storpedowali pomysł zawarcia podobnego porozumienia z Waszyngtonem. Wówczas zadecydowały interesy francuskich rolników, którzy obawiali się konkurencji z farmerami zza oceanu. Teraz umowa TTIP, która docelowo ma objąć państwa Unii Europejskiej i USA, jest reklamowana jako najbardziej ambitne przedsięwzięcie w zakresie upowszechnienia wolnego handlu od powstania w 1995 r. Światowej Organizacji Handlu. Prezydent Barack Obama wymienił ją jako jeden z priorytetów swojej drugiej kadencji. Strefa transatlantycka miałaby objąć 40 proc. wartości światowej wymiany. Poza zniesieniem stawek celnych umowa dotyczyłaby wzajemnej ochrony inwestycji i harmonizacji niektórych procedur. Waszyngton rozumie przez to także zbliżenie prawa autorskiego.
O tym, że potencjalna umowa umożliwia przeforsowanie tylnymi drzwiami niektórych zapisów odrzuconej i skompromitowanej umowy ACTA, pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. DGP poznał wówczas założenia mandatu negocjacyjnego Komisji Europejskiej. - Strona amerykańska nie pogodziła się z porażką w sprawie ACTA i nie można wykluczyć, że będzie chciała włączyć te kwestie do umowy handlowej. Także dlatego stanowczo opowiadamy się za większą przejrzystością negocjacji - mówił nam wówczas Paweł Zalewski z PO, wiceszef komisji handlu międzynarodowego PE, który uczestniczył w delegacji tej komisji do Waszyngtonu.
To kolejny raz, gdy ACTA zza grobu straszy zwolenników wolności w internecie. Wcześniej podobne kontrowersje wzbudziło porozumienie handlowe CETA, negocjowane właśnie z Kanadą. Tym razem gra toczy się jednak o znacznie większą stawkę. Według analiz zamówionych przez Komisję Europejską umowa z USA ze względu na efekt skali do 2027 r. przyniosłaby Unii korzyści warte 119 mld euro; Stany Zjednoczone mogłyby liczyć na równowartość 95 mld dodatkowo zarobionych euro. Sceptycy wątpią w te liczby, wskazując, że już dziś średnia wysokość stawek celnych w handlu transatlantyckim wynosi raptem 4 proc., a utworzenie strefy może utrudnić wymianę z pozostałymi krajami świata.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu