Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kalkulatory Tuska na szczycie

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Z premierem do Brukseli pojechało czterech specjalistów. Ich zadanie: policzyć, czy propozycje finansowe na lata 2014-2020 są korzystne dla Polski. Będą mieli na to tyle czasu, ile potrwa kolacja

Tylko kilkadziesiąt minut będzie miało dwóch urzędników Ministerstwa Finansów, i dwóch ich kolegów z Ministerstwa Spraw Zagranicznych aby przeliczyć niezwykle skomplikowane propozycje finansowe, które zadecydują o warunkach rozwoju Polski przez następne siedem lat. Wszystko przez pokerową strategię negocjacji, na jaką zdecydował się przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy.

Do tej pory Belg przedstawiał na wiele tygodni przed spotkaniami przywódców Unii scenariusz perspektyw finansowych UE na lata 2014-2020. Liczył, że w ten sposób każda ze stolic na spokojnie oszacuje propozycje i w Brukseli wszystko pójdzie gładko. Tak jednak się nie stało. Ostatnie spotkanie szefów państw i rządów w listopadzie zakończyło się klapą.

Dlatego na rozpoczętym w czwartek szczycie Van Rompuy zdecydował się na oryginalne zagranie. Żadnemu ze światowych mediów do końca nie udało się dotrzeć do jego propozycji, które mają pogodzić interesy płatników netto i krajów, które liczą na największe subwencje z UE. Te zostaną przedstawione dopiero na samej sali obrad, na którą wstęp mają jedynie przywódcy państw, bez żadnego współpracownika.

Chodzi o to, aby premierzy i prezydenci nie musieli stroszyć piór przed opinią publiczną. Van Rompuy liczy, że takie zagranie uruchomi logikę wzajemnych ustępstw i pozwoli na szybkie porozumienie. Ale dla każdego kraju taka strategie kryje sporo pułapek, bo negocjacje odbywają się na wielu poziomach i nie można zlekceważyć żadnego pakietu - mówi z rozmowie z DGP Cinzia Alcidi z brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS).

Aby nie popełnić takiego błędu, do Brukseli poleciało czterech polskich "kalkulatorów", czyli ekspertów, którzy od wielu miesięcy przygotowują się do oceny propozycji budżetowych pod kątem interesów Polski. Będą pracowali pod kierunkiem naszego głównego negocjatora Piotr Serafina, który zanim został ministrem ds. europejskich, też był "kalkulatorem". Polska delegacja wzięła z sobą specjalne arkusze obliczeniowe, w które chce błyskawicznie wpisać wszystkie kluczowe parametry finansowe. Dzięki temu ocena propozycji Rompuya ma zająć naszej ekipie kilkadziesiąt minut. W ten sposób propozycje, które usłyszy premier Tusk na początku kolacji na 8. piętrze budynku Rady UE, będzie mógł potwierdzić lub zanegować już przy deserze. Opinii swoich współpracowników będzie jednak mógł zasięgnąć tylko za pośrednictwem specjalnych pracowników Rady UE lub przez telefon.

Polska opinia publiczna skoncentrowała się na słynnych 300 mld złotych czyli wielkości funduszy strukturalnych dla naszego kraju na nadchodzące 7 lat. Po obecnym kursie musielibyśmy dostać z tego tytułu ok. 71,5 mld euro, aby premier spełnił swoją obietnicę.

Jednak to tylko jeden z ważnych dla nas parametrów. Innym jest maksymalny pułap funduszy w stosunku do PKB - jeśli będzie za niski, zapisanej kwoty pomocy strukturalnej po prostu nie będziemy mogli wykorzystać. Innym problemem jest poziom współfinansowania unijnych projektów: jeśli okaże się zbyt niski, polskie samorządy nie znajdą funduszy na realizację projektów. Ważna jest też kwalifikowalność VAT - czy Bruksela go zwraca, czy nie. Ten punkt ma niewielkie szanse na realizację. Czyli do każdego projektu beneficjent funduszy będzie musiał doliczyć VAT.

Osobna walka toczy się o dotacje rolne. Tu Polska liczy na ok. 30 mld euro, kwotę porównywalną z naszą składką do budżetu Unii. Jednak w ramach tego pakietu bardzo ważne są fundusze na rozwój obszarów wiejskich, które są niczym innym jak funduszami strukturalnymi, tyle że dla wsi. Tu już w listopadzie Rompuy obciął pakiet dla Polski z 13 do 10 mld euro.

Unijni dyplomaci spodziewają się, że Belg będzie starał się uzyskać najpierw zgodę przywódców UE na globalną wielkość wartego 950-060 mld euro budżetu, a dopiero potem podjąć negocjacje nad precyzyjnym podziałem tych środków. To zły scenariusz dla Polski: w takim przypadku zgłaszając w piątek kolejne postulaty, premier Tusk będzie musiał od razu wskazać, komu precyzyjnie odebrać fundusze, które chce otrzymać dla Polski.

@RY1@i02/2013/028/i02.2013.028.21400010b.802.jpg@RY2@

Bloomberg

Herman Van Rompuy zdecydował się na pokerową zagrywkę

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.