Milionerzy, eurokraci, związkowcy i geje - wszyscy są przeciwko Hollande’owi
Jest dokładnie na odwrót, niż obiecywał: zamiast gospodarki rośnie bezrobocie
Najbogatsi Francuzi nie zapłacą w tym roku 75-procentowej stawki PIT. Trybunał konstytucyjny uznał przepis za sprzeczny z ustawą zasadniczą. To już kolejna niedotrzymana obietnica Francois Hollande’a z kampanii przed wyborami w maju zeszłego roku. Prezydent nie zablokował paktu fiskalnego, nie uzdrowił przemysłu i nie powstrzymał bezrobocia. Udaje mu się za to zwiększać obciążenia fiskalne dla klasy średniej i traci zaufanie rynków.
Decyzja sędziów ma walor symboliczny: drastycznie wysoka stawka dla osób zarabiających powyżej miliona euro rocznie miała przekonać wyborców skrajnej lewicy do kandydatury Hollande’a. Jej znaczenie ekonomiczne jest mniejsze: przy deficycie budżetowym wartym w 2012 r. 90 mld euro nowy podatek miał objąć 1,5 tys. osób i wnieść do kasy państwa 0,5 mld euro.
Tyle że projekt okazał się bublem prawnym: zdaniem trybunału łamie on fundamentalną zasadę równości obywateli wobec prawa, bo nie uwzględnia całości dochodów gospodarstw domowych. I jest kolejnym przykładem łamania obietnic, które pozwoliły liderowi socjalistów zdobyć Pałac Elizejski. - Hollande nie prowadzi już polityki lewicowej, tylko nie chce tego otwarcie powiedzieć, bo obawia się reakcji wyborców - uważa Francois Baroin, minister finansów za rządów Nicolasa Sarkozy’ego.
Sztandarowy postulat zablokowania w Brukseli paktu fiskalnego, o ile nie będzie on uzupełniony "europejską inicjatywą na rzecz wzrostu", okazał się pustosłowiem. W kraju Hollande nie znalazł środków na uruchomienie pakietu, który pozwoli zdynamizować francuską gospodarkę - w tym roku urośnie tylko o 0,1 proc. Bezrobocie za to rośnie - jego wskaźnik wynosi już 10,9 proc., najwięcej od 13 lat. Hollande utworzył odrębne "ministerstwo odrodzenia przemysłowego" z gwiazdą młodego pokolenia polityków - Arnaud Montebourg - na czele. Ale to nie zapobiegło redukcjom zatrudnienia, w tym 5,1 tys. u Air France i 9,5 tys. u Peugeota (udało się przekonać ArcelorMittal do utrzymania pieców we Florange w Lotaryngii).
Hollande złamał obietnicę zaniechania podwyżki VAT, podobnie zresztą jak likwidacji wielu nisz fiskalnych, które uderzają w słabo zarabiających Francuzów. Łącznie w tym roku należności fiskalne wzrosną o 20 mld euro. Cel francuskiego rządu - sprowadzenie z 4,5 do 3 proc. PKB deficytu budżetowego między 2012 i 2013 rokiem - zostanie przez to tylko w 1/3 osiągnięty dzięki oszczędnościom państwa. W szczególności obietnica ograniczenia presji fiskalnej dla przedsiębiorstw, aby powstrzymać przenoszenie produkcji za granicę, nie została dotrzymana: ulgi fiskalne dla małych firm inwestujących w badania i rozwój mają jedynie charakter symboliczny.
Pod presją rynków finansowych Hollande musiał też mocno ograniczyć obietnice o charakterze socjalnym. Wiek emerytalny dla osób, które przepracowały 41 lat, został co prawda cofnięty z 62 do 60 lat, zaś minimalne uposażenie podwyższone z 1,5 do 1,6 tys. euro miesięcznie. Prezydent przeforsował także przepisy o przejmowaniu przez państwo pustostanów, a liczba nauczycieli w ciągu dwóch lat zostanie zwiększona o 43 tys. Jednak w odczuciu społecznym to posunięcia o charakterze kosmetycznym, bez wpływu na rzeczywiste warunki życia.
- Bilans Hollande’a jest prawie zerowy - uważa Jean-Luc Melenchon, lider Frontu Lewicy.
Prezydent ma też kłopoty z wypełnieniem obietnic o charakterze obyczajowym czy cywilizacyjnym, w tym wprowadzenia małżeństw homoseksualnych, prawa do eutanazji oraz możliwości głosowania w wyborach lokalnych przez cudzoziemców, którzy legalnie mieszkają na terenie Francji od przynajmniej pięciu lat.
Hollande dotrzymał natomiast słowa, jeśli idzie o wcześniejsze wycofanie francuskich wojsk z Afganistanu. Ale nad Sekwaną mało kto już o tym pamięta.
Francuzi rozliczają go też z obietnic cywilizacyjnych, np. prawa do eutanazji
@RY1@i02/2013/002/i02.2013.002.000000700.802.jpg@RY2@
AP
- Hollande nie prowadzi już polityki lewicowej, ale nie chce tego powiedzieć, bo obawia się reakcji wyborców - ocenia Francois Baroin, minister finansów za rządów Nicolasa Sarkozy’ego
Pikujący socjalista - nowe oblicze prezydenta
Tylko 35 proc. Francuzów pozytywnie ocenia politykę prowadzoną przez Francois Hollande’a - wynika z sondażu agencji Ipsos. To o 6 pkt proc. mniej niż w listopadzie. Dla 40 proc. respondentów Nicolas Sarkozy był bardziej skuteczny; tylko 22 proc. jest przeciwnego zdania.
Choć Hollande obiecywał, że uchroni kraj przed drastycznymi oszczędnościami, spotkał go ten sam los co przywódców, którzy zdecydowali się na poważne cięcia budżetowe. Jak zauważa dziennik "Le Monde", poparcie dla prezydenta zbliża się już do poziomu, jaki mają premier Hiszpanii Mariano Rajoy (15 proc.) czy szef rządu Włoch Mario Monti (22 proc.) tuż przed złożeniem dymisji. Tymczasem Angela Merkel na dziewięć miesięcy przed wyborami do Bundestagu jest pozytywnie oceniana przez 82 proc. wyborców.
J.Bie.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu