Co może przewodniczący
Opinia
Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej jest analizowany w polskich mediach przede wszystkim pod kątem implikacji dla polskiej sceny politycznej. Nie ma w tym nic dziwnego - gdy na przyjęcie podobnej nominacji na funkcję przewodniczącego Komisji Europejskiej zgodził się w 2004 r. Jose Manuel Barroso, w kraju zarzucono mu dezercję. W Polsce większość komentatorów zdaje się jednak zadowolona z objęcia prestiżowego stanowiska przez Polaka. W tym miejscu warto rozprawić się z mitami dotyczącymi uprawnień i obowiązków "prezydenta Europy", co pozwoli na bardziej realistyczny osąd sytuacji.
Mit 1: Brak realnego wpływu na politykę międzynarodową
"Zdaję sobie sprawę, że głównym zadaniem szefa Rady Europejskiej jest nieustanne budowanie kompromisu" - powiedział Tusk po ogłoszeniu wyniku wyborów. Szukanie porozumienia będzie polegało nie tylko na zakulisowych negocjacjach i przekonywaniu szefów państw, lecz także na redagowaniu konkluzji Rady Europejskiej. Dokumenty te mają ogromne znaczenie dla funkcjonowania Wspólnoty, wyznaczają bowiem ogólny kierunek, w którym ma zmierzać Unia. Ostateczne słowo przy ich redagowaniu będzie należało do Tuska i jego gabinetu politycznego.
Polski premier będzie również uczestniczył w unijnych szczytach z krajami trzecimi. Jeśli taka będzie jego wola, Unia może spróbować zintensyfikować częstotliwość spotkań ze Stanami Zjednoczonymi, z Ukrainą lub Federacją Rosyjską. Tusk będzie mógł również lobbować na rzecz zwoływania szczytów poświęconych konkretnym tematom, jak choćby polityce bezpieczeństwa. W tym sensie jego prezydentura może nabrać rysu, przykładowo, proukraińskiego.
Mit 2: Możliwość koordynowania partii z Brukseli
Praca przewodniczącego Rady Europejskiej nie pozwoli Donaldowi Tuskowi na rządzenie, a już na pewno nie na administrowanie Platformą Obywatelską. Do obowiązków premiera należeć będzie nie tylko przygotowywanie szczytów z udziałem unijnych przywódców, lecz także monitorowanie sytuacji ekonomiczno-politycznej, które umożliwi zwoływanie spotkań nadprogramowych. Herman Van Rompuy odbywa średnio jedną podróż miesięcznie poza Europę. Praktycznie codziennie spotyka się z szefami krajów aspirujących do członkostwa w Unii lub chcących podpisać z nią umowę handlową. Wszystko to wymaga doskonałego przygotowania merytorycznego, świetnej organizacji pracy i dobrania najwyższej klasy współpracowników i z całą pewnością uniemożliwi częste wypady do Gdańska.
Mit 3: Bilet w jedną stronę
Kadencja przewodniczącego Rady Europejskiej trwa dwa i pół roku. Jeśli Donald Tusk nie zniechęci do siebie unijnych liderów, jego kadencja zostanie wydłużona do pięciu lat. Po upływie tego okresu trudno wyobrazić sobie sytuację, w której premier decyduje się pozostać w Brukseli. Rola komisarza, nie wspominając o funkcji europarlamentarzysty, wiązałaby się z mniejszymi prestiżem, wpływem oraz apanażami. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest więc powrót premiera do kraju przed wyborami prezydenckimi w roku 2020.
Mit 4: Znajomość języków obcych nie ma większego znaczenia
Ma ogromne. Van Rompuy i Barroso poza swoimi ojczystymi flamandzkim i portugalskim władają doskonale językami angielskim i francuskim. Praca przewodniczącego polega na wykuwaniu kompromisów w sprawach ogólnych oraz żmudnej pracy nad dokumentami. O ile nieznajomość francuskiego może jeszcze ujść unijnym oficjelom płazem, o tyle bez znajomości angielskiego nie da się sprawnie poruszać po unijnych korytarzach.
Podsumowując, przyznanie Donaldowi Tuskowi stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej może przynieść Polsce i Europie wymierne korzyści chociażby w kwestii polityki wschodniej. Scenariusz taki będzie jednakże wymagał spełnienia trzech warunków: (1) premier skoncentruje się na pracy w Brukseli; (2) gabinet polityczny Tuska zostanie złożony z ekspertów doskonale orientujących się w realiach polityki europejskiej; (3) premier znacząco poprawi swoje umiejętności językowe.
@RY1@i02/2014/171/i02.2014.171.00000030d.802.jpg@RY2@
Adam Łazarski konsultant polityczny w Brukseli
Adam Łazarski
konsultant polityczny w Brukseli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu