Niemiecka ziemia obiecana
W żadnym innym miejscu zwykli Niemcy nie mieli szans zbudować tak błyskotliwych karier, przy okazji budując światowe mocarstwo. Do dziś darzą więc Rosję wielkim sentymentem, bo przecież kiedyś to było ich imperium
Ilekroć w ciągu ostatnich 300 lat Rosja zaczyna przesuwać swoje granice na zachód, o zakresie zmian współdecydują Niemcy. Przyjazd w ubiegły weekend kanclerz Angeli Merkel do Kijowa, będący kolejną próbą zakończenia działań wojennych na wschodniej Ukrainie, wskazuje, iż będzie tak również i tym razem. Moskwa pomimo buńczucznych demonstracji siły potrzebuje na dłuższą metę akceptacji Berlina dla swoich poczynań. Od tego zależą dalsze relacje z Unią Europejską. A jeśli polityka sankcji zostanie utrzymana, grozi to rosyjskiej gospodarce głęboką zapaścią. Co z kolei uderzy nie tylko w ambitne plany zbrojeniowe, przewidujące wydawanie każdego roku na rosyjską armię prawie 100 mld dol. Kreml w zamian za przyzwolenie na aneksję Krymu oraz części wschodniej Ukrainy może oferować Berlinowi przywrócenie pokoju, rynek zbytu i tanie surowce. Choć w zanadrzu ma też asa atutowego. Władimir Putin wysłał jasny sygnał niemieckim elitom, gdy rzucił koło ratunkowe Gerhardowi Schroederowi. Wynik wyborów w 2005 r. wymusił w Niemczech wielką koalicję SPD z chadekami, w której dla Schroedera nie było miejsca. Były kanclerz wylądował w Hanowerze, gdzie dostał pracę w prowadzonej przez przyjaciela kancelarii prawnej. Ale prezydent Rosji pamiętał, dzięki komu Gazprom mógł rozpocząć budowę gazociągu Nord Stream. Po kilku tygodniach zesłania na prowincję Schroeder dostał z Moskwy propozycję objęcia posady przewodniczącego Rady Dyrektorów rosyjsko-niemieckiego konsorcjum North European Gas Pipeline z pensją 250 tys. euro rocznie. Dziś zarabia już prawie milion euro rocznie, doradzając firmom w Rosji, a urodziny świętuje we wspaniałym Pałacu Jusupowów w Sankt Petersburgu. Gdy zaś Putin ma jakieś kłopoty w Niemczech, prosi - jak ujawniła telewizja ZDF - Schroedera o konsultacje. I pewnie nie tylko o to. Bizantyjskie życie na politycznej emeryturze to rzecz bardzo kusząca. Zwłaszcza że Rosja dla Niemców jest od wieków mityczną krainą, w której można zrobić bajeczną karierę i beztrosko pławić się w zdobytym bogactwie lub korzystać z uroków władzy.
Mistrz dyplomacji
Po mieszkających w Bochum rodzicach Heinrich Johann Ostermann odziedziczył szlacheckie pochodzenie i niewiele więcej. Jedyny jego kapitał stanowiły niezłe wykształcenie oraz ogromny talent lingwistyczny, którym zachwycił się rosyjski wicekanclerz Piotr Szafirow. To on protegował Ostermanna u samego cara Piotra Wielkiego, załatwiając mu pracę w dyplomacji. Wśród Rosjan mało kto znał biegle kilka zachodnich języków. Kariera emigranta z Bochum rozwijała się więc błyskawicznie. Zaledwie po dwóch latach pracy na etacie dyplomaty Andriej Iwanowicz Ostermann (w nowej ojczyźnie zruszczył imiona) reprezentował państwo carów podczas negocjacji pokojowych kończących wojnę ze Szwecją. Ze swoich obowiązków wywiązał się tak dobrze, iż Piotr Wielki w 1718 r. nadał mu tytuł barona. Co nie powinno dziwić, bo do Rosji przyłączono m.in.: Ingrię, Estonię i Inflanty. Sojusznik Piotra Wielkiego, król Prus Fryderyk Wilhelm, otrzymał sporą część Pomorza. Klęska Szwedów ostatecznie zmieniała układ sił w regionie Bałtyku. Dawne mocarstwa: Szwecja oraz Rzeczpospolita, stawały się trzeciorzędnymi krajami, a największą potęgą - państwo carów. W tym momencie otwierało się przed nim kilka możliwych kierunków dalszej ekspansji. Na południe, kosztem słabnącej Turcji, w środkowej Azji lub na zachód, niszcząc Rzeczpospolitą. W swoim dzienniku Ostermann zanotował, że Piotr I powiedział mu pewnego dnia: "Europa jest nam potrzebna na kilka lat, później powinniśmy odwrócić się do niej tyłem". Niemiec miał co do tego zupełnie odmienne zdanie. Wprawdzie decyzje podejmował car, lecz jego rządy dobiegały końca. Po śmierci władcy w 1725 r. zaczęła się gra o tron. Początkowo zasiadała na nim żona cara Katarzyna I, której poczynaniami kierował najbliższy doradca zmarłego monarchy Aleksander Mienszykow. Ale caryca przeżyła męża tylko o dwa lata. Wówczas z sytuacji skorzystała grupa możnowładców kierowana przez księcia Dymitra Golicyna i wpływowy ród Dołgorukich. Na tronie osadzili jedenastoletnie dziecko - Piotra II, wnuka wielkiego cara, choć żyła jeszcze jego córka Elżbieta. Po tej rozgrywce Mienszykow zmarł na zesłaniu, a ze starej ekipy ostał się tylko Andriej Iwanowicz Ostermann, zatrudniony jako prywatny nauczyciel carewicza. Z bliska śledził, jak Golicyn wraz ze współpracownikami przeniósł stolicę z Petersburga do Moskwy, gdzie przygotowywali projekty reform ograniczających w Rosji samodzierżawie. Ale uszczuplenie władzy cara oznaczało, że i jego wychowawca tracił wpływy. Dlatego Ostermann zwalczał pomysł liberalnych zmian wszelkimi sposobami. Wprawdzie stronnictwo reformatorów w końcu odsunęło go od carewicza, ale w 1730 r. Piotr II nagle zmarł. Naturalnym następcą wydawała się Elżbieta, lecz książę Golicyn bał się, że znana z twardego charakteru kobieta będzie rządzić tak jak Piotr Wielki. Wpadł więc na pomysł oddania tronu kurlandzkiej księżnej Annie Iwanownej Romanow.
Z koniucha car
Córka Iwana V (starszego brata Piotra Wielkiego) podobnie jak ojciec nie miała głowy do polityki. Gdy umarł mąż Anny Iwanownej, Kurlandią zarządzał rezydent przysłany z Petersburga Piotr Bestużew. W wolnych chwilach kochanek księżnej. "Protegowanym Bestużewa stał się sprytny, przystojny młody człowiek, jak mówiono w Mittawie - syn koniucha Biron" - opisuje Michaił Heller w "Historii Imperium Rosyjskiego". Ów syn koniucha nazywał się wówczas jeszcze Ernest Jan Buehren i był osiadłym w Kurlandii Niemcem. Niespecjalnie lojalnym wobec swojego protektora. Gdy tylko na pewien czas Bestużew wyjechał do Petersburga, Buehren szturmem zdobył sypialnię księżnej. I wkrótce panował nie tylko w jej łożu. "Jak twierdzą współcześni, uzależnienie Anny Iwanowny od Birona było niezwykłe" - zapisał w biografii cesarzowej Rosji Mikołaj Kostomarow. "Anna Iwanowna myślała i postępowała tak, jak sugerował jej ukochany. Wszystko, co robiła, wychodziło w istocie od Birona" - dodawał. Taką osobę książę Golicyn wyniósł na tron, nie przewidując, że zabierze ona ze sobą na Kreml Ernesta Jana Buehrena, który szybko zaczął używać ładniej brzmiącego nazwiska Biron, pragnąc uchodzić za potomka francuskich książąt. "Kanalia Biron pragnął tylko bogactwa, sławy i władzy" - pisze dosadnie Michaił Heller. To, o czym marzył, zapewniła mu ukochana. Najpierw mianowała go hrabią, a że rosyjski arystokrata nie był na Zachodzie tak szanowany jak niemiecki, wystarała się dla faworyta o tytuł hrabiego Rzeszy od cesarza Karola V Habsburga. Ofiarowała mu też na własność ogromne dobra ziemskie. Ale najważniejsze było to, że cesarzowa Anna wszystkie swoje decyzje polityczne uzależniała od zdania niemieckiego faworyta. Ten zaś szybko znalazł wspólny język z Ostermannem. Obaj znakomicie się uzupełniali. Biron uwielbiał uczty, bale, polowania i wystawne życie. Codzienna praca go nużyła. Z kolei Ostermanna najbardziej pociągało sprawowanie władzy. Co dostał w prezencie od rodaka. W praktyce Ostermann zajmował się na co dzień polityką wewnętrzną i zagraniczną, zaś Biron dbał, by zdobytej pozycji już nie stracili. Na nic się zdało, że przed koronacją Anny książę Golicyn wymógł na niej podpisanie złożonego z dwunastu punktów dokumentu określającego zakres jej władzy. Sprytni Niemcy z łatwością omijali narzucone przez rosyjską szlachtę ograniczenia. Zaś do pomocy sprowadzali sobie wciąż nowych ziomków. "Niemcy sypnęli się do Rosji jak śmieci z dziurawego worka, oblepili dwór, obsiedli tron, obejmowali wszystkie lukratywne posady w administracji" - sarkał sto lat później rosyjski historyk Wasilij Kluczewski. Coraz bardziej wściekli Rosjanie nazywali to "bironowszczyzną", ale posłusznie wypełniali rozkazy. Andriej Iwanowicz Ostermann mocno nadwyrężył ich dumę narodową, lecz rekompensował to nowymi zdobyczami dla imperium. Wbrew dawnym zaleceniom Piotra Wielkiego zainicjował trwałą współpracę z krajami niemieckimi: Prusami oraz Austrią. Dzięki niej sojusz "trzech czarnych orłów" wspólnie utrzymywał kontrolę nad Polską, decydując, kto rządzi Rzeczpospolitą. Gdy polska szlachta okazała się zbyt niepokorna i po śmierci Augusta II Mocnego wybrała na króla Polaka Stanisława Leszczyńskiego (notabene wspieranego przez Francję), Ostermann szybko zorganizował kontrakcję sojuszniczych mocarstw. Do Polski wkroczył rosyjski korpus interwencyjny. Operacją kierował wybitnie utalentowany dowódca feldmarszałek von Münnich.
Wzór dla rosyjskich generałów
Nim w wieku 37 lat Burkhard Christoph von Münnich osiedlił się w Rosji, osiągnął praktycznie maksimum tego, co mógł od życia chcieć najemnik. Pochodzący ze zubożałej szlacheckiej rodziny mieszkającej w Neuenhuntorf chłopak wybrał profesję żołnierza. Służył w kilku armiach, m.in. francuskiej, szybko awansując. Król Polski August II Mocny mianował go nawet generałem majorem. Prawdziwa kariera von Münnicha zaczęła się jednak po tym, jak w Warszawie zaprzyjaźnił się z rosyjskim posłem w Polsce Grigorijem Dołgorukim. Wpływowy bojar załatwił najemnikowi etat inżyniera generała w rosyjskiej armii. Początkowo Niemiec kierował budową kanału Ładoga, potem zrządzał m.in. Karelią. Ale dopiero Biron naprawdę docenił talenty rodaka. Za jego radą cesarzowa Anna zaraz po objęciu tronu awansowała von Münnicha na feldmarszałka i uczyniła zwierzchnikiem wszystkich rosyjskich wojsk. Michaił Heller wylicza, że nowy naczelny wódz "Był inicjatorem reformy wojskowej, która obejmowała sformowanie dwóch pułków gwardii (Izmajłowskiego i Gwardii Konnej), utworzenia ciężkiej kawalerii, wyodrębnienia jednostki inżynieryjnej w osobny rodzaj wojsk i powołania kadeckiego korpusu wojsk lądowych". To za namową feldmarszałka Anna przeniosła się z Moskwy do Petersburga. Münnich sprawował tam urząd generała gubernatora miasta, a pod jego opieką czuła się bezpieczna. Feldmarszałkowi cesarzowa zawdzięczała też Polskę. Kiedy w 1734 r. wkroczyła tam rosyjska armia, król Leszczyński uciekł do Gdańska. Za potężnymi murami miasta czekał na przybycie obiecanej przez Paryż odsieczy. Gdańsk bronił się dzielnie, powstrzymując szturmy rosyjskich wojsk. Groźba francuskiej interwencji sprawiła, że von Münnich osobiście zaczął dowodzić oblężeniem. Przez trzy miesiące trwał nieustanny ostrzał artyleryjski, a przybyła w końcu francuska eskadra morska nie zdecydowała się wysadzić desantu. Utraciwszy nadzieję na realną pomoc, Gdańszczanie skapitulowali pod koniec czerwca 1734 r. Król Stanisław Leszczyński przebrany za wieśniaka zdołał się wymknąć Rosjanom. Jednak odebranej mu przez Petersburg korony już nigdy nie odzyskał.
Dwa lata później von Münnich błyskotliwie dowodził żołnierzami w wojnie z Turcją. Realizując kolejny z imperialnych pomysłów Ostermanna. Wiosną 1736 r. wojska rosyjskie wkroczyły na Krym, paląc pod drodze wszystkie tatarskie miasta. Ale ambicje feldmarszałka sięgały dużo dalej. W liście wysłanym 14 sierpnia 1736 r. do Birona zapowiadał zdobycie Konstantynopola. Proponując, by potem w zbudowanej jeszcze przez cesarza Justyniana Wielkiego bazylice Haghia Sofia przeprowadzić symboliczną koronację cesarzowej Anny. Już nie tylko na władczynię Rosji, ale Trzeciego Rzymu. Swoje przelane na papier marzenia kończył okrzykiem: "Jaka chwała! Jaka monarchini!". Rosyjskie wojska dotarły potem aż nad Dunaj i znajdowały się o cztery dni marszu od Konstantynopola. Wówczas Turcję wsparła Francja, a po cichu także Austria. Oba mocarstwa przeraził nagły wzrost sił rosyjskiego imperium. Feldmarszałek von Münnich triumfował w polu, ale pragnący zachowania sojuszu z Wiedniem i Berlinem Ostermann zgodził się w 1739 r. na pokój. Po krwawej wojnie, podczas której poległo 100 tys. rosyjskich żołnierzy, niemieccy przywódcy uzyskali dla Imperium Romanowów jedynie okolice Morza Azowskiego. Na petersburskim dworze zawrzało. Niemców zaczęto nazywać po cichu "kurlandzkimi kanaliami".
Pycha przed upadkiem
Powodów do nienawidzenia "bironowszczyzny" Rosjanie mieli coraz więcej. Gdy trwała wojna z Turcją, w 1737 r. zmarł władca Kurlandii Ferdynand Kettler, nie pozostawiając męskiego potomka. Wówczas Biron załatwił sobie u cesarzowej tytuł kurlandzkiego księcia i przejął na własność swój Heimat. Wkrótce oceniano, że stał się najbogatszym człowiekiem w Rosji, posiadającym majątek nie mniejszy niż ten zgromadzony przez panujący ród Romanowów. Biron potrafił też zadbać, żeby opozycja utraciła wszelkie posiadane wpływy. Zorganizował więc zaczątek policji politycznej pod nazwą Kancelarii Tajnej do spraw Śledczych. Pracowało w niej zaledwie dwóch sekretarzy i 21 urzędników. "Przy tak niewielkiej obsadzie wykonała kawał roboty: zesłano na Sybir ponad 20 tys. ludzi, a egzekucje były na porządku dziennym" - opisuje Heller. Podobnie kwitło donosicielstwo. Promował je specjalny dekret, przewidujący karę śmierci dla osoby, która nie złożyła donosu do kancelarii, choć była świadkiem czynu wymierzonego w osobę władczyni. Sprawny aparat represji rozprawił się definitywnie ze zwolennikami demokratyzacji państwa. Książę Golicyn zmarł w Twierdzy Szlisselburskiej, a czołowych przedstawicieli rodu Dołgorukich stracono.
Połączenie staroruskiego okrucieństwa z zachodnim pragmatyzmem zmieniało Rosję w morderczo skuteczne, totalitarne państwo rządzone przez niemiecką elitę. Choć nadal na petersburskim dworze pojawiali się Rosjanie, wiernie służący cesarzowej, a jednocześnie próbujący ograniczyć wpływ "mafii" trzymającej władzę. Jeden z nich, Artiom Wołyński, wszedł nawet do Rady Gabinetowej, po czym nieopatrznie rzucił wyzwanie Bironowi i Ostermannowi. Skończył fatalnie. Za namową ulubieńców cesarzowa kazała poddać go torturom, a gdy przyznał, iż wypowiadał się obraźliwie o monarchini, sąd skazał go na wyrwanie języka oraz wbicie na pal. Anna potem okazała łaskę i po wyrwaniu narządu mowy kazała pechowego polityka jedynie ściąć. Nic dziwnego, że przez następne sto lat nie pojawiły się w Rosji ruchy na rzecz liberalizacji państwa.
Tymczasem nawet na łożu śmierci cesarzowa promowała Niemców. Kiedy stan jej zdrowia mocno się pogorszył, ogłosiła, że jej następcą będzie liczący sobie dwa miesiące wnuk jej siostry Katarzyny. Dziecko urodziła księżna Anna Romanowa, a ojcem był oczywiście Niemiec, książę brunszwicki Antoni Ulryk. Jednak prawnym opiekunem carewicza Iwana VI cesarzowa uczyniła Birona. Każdy bez trudu mógł zgadnąć, że monarchini po raz ostatni zadbała o kochanka, zapewniając mu na okres dojścia do pełnoletniości dziecka (czyli 18 lat) pełnię władzy w Rosji. Znienawidzony Biron zostawał faktycznym carem. Jednak w swoim genialnym planie nie wziął jednego pod uwagę. Wszyscy panicznie się go bali, nawet inni Niemcy. Wieczorem 9 listopada 1740 r. feldmarszałek von Münnich i jego adiutant płk Manstein pomaszerowali na czele elitarnego Pułku Prieobrażenskiego na Pałac Letni. Żołnierze pilnujący siedziby regenta z radością wydali znienawidzonego Niemca. Rosyjski sąd wkrótce skazał Birona na śmierć, ale dawni przyjaciele nie łaknęli krwi współziomka. Wyrok zmieniono na dożywotnie zesłanie do Pełymu. Tam skazaniec przebywał zaledwie rok. Następnie mógł przenieść się do Jarosławca nad Wołgą, gdzie właśnie zaczęli się osiedlać emigranci z Niemiec. Na starość pozwolono mu zaś wrócić do Kurlandii.
Na petersburskim dworze w międzyczasie wybuchła przedziwna niemiecka "wojna domowa". Matka carewicza Anna Leopoldowna doceniła zasługi von Münnicha i awansowała go w nagrodę na pierwszego ministra. "Baron Ostermann, przyzwyczajony przez długie lata do kierowania sprawami państwa i do braku poważnej konkurencji, przyłączył się do walki przeciw feldmarszałkowi, jaką toczył mąż regentki Antoni Urlyk Brunszwicki, mianowany po przewrocie na stopień generalissimusa, co czyniło go główną postacią w cesarstwie" - opisuje Heller. Gdy Niemcy wzięli się z łby, do gry o tron włączyli się Francuzi.
Rosyjskie marzenia
W Paryżu od dawna z rosnącym niepokojem śledzono zawłaszczanie Rosji przez Niemców. Pamiętano też, iż nadal żyje córka Piotra Wielkiego Elżbieta, posiadająca o wiele większe prawa do tronu niż jej poprzednicy. Francuski ambasador w Petersburgu markiz de La Chetardie namówił ją, żeby wspólnie z rosyjską opozycją przygotowała przewrót. Nocą z 8 na 9 grudnia 1741 r. Elżbieta zjawiła się w koszarach Pułku Preobrażenskiego i przypomniała żołnierzom, czyją jest córką. Wojacy z radością pomogli jej aresztować Ostermanna, swojego zwierzchnika von Münnicha oraz kilku mniej wpływowych polityków (głównie Niemców). Po koronacji Elżbiety na cesarzową obaleni notable stanęli przed sądem. Na początek zapadły okrutne wyroki. Ostermanna, oskarżonego o zdradę Rosji, skazano na łamanie kołem. Feldmarszałek von Münnich miał zostać poćwiartowany. Ostatecznie nowa cesarzowa okazała łaskę, zamieniając karę śmierci na zesłanie. Potem na petersburskim dworze krótko przybrały na sile wpływy francuskie, lecz Elżbieta I miała zbyt mocną osobowość, by ktokolwiek mógł nią kierować. Choć pozycję powoli odzyskiwali niemieccy urzędnicy. Jeden z najwybitniejszych chemików tamtych czasów Michaił Łomonosow, współtwórca korpuskularnej teorii budowy materii, na potrzeby dworu carycy Elżbiety zajmował się wytwarzaniem sztucznych ogni. Zachwycona fajerwerkami cesarzowa pewnego razu zapytała, jaką nagrodę chciałby otrzymać za wspaniałe dokonania w tej dziedzinie, a także rozsławienie w świecie rosyjskiej nauki. "Pani, mianuj mnie Niemcem" - wypalił w odpowiedzi uczony. W Petersburgu niezmiennie panowało przekonanie, że żadna inna nacja nie jest tak faworyzowane przez władze. Choć przecież cesarzowej Elżbiecie daleko było do politycznych sentymentów Ostermanna. Przekonał się o tym król Prus Fryderyk Wielki podczas wojny siedmioletniej. Pod jej koniec, po kilku krwawych bitwach, rosyjskie wojska znalazły się u wrót Berlina. Ale na początku stycznia 1762 r. cesarzowa Elżbieta zmarła i wydarzyło się coś, co nazwano cudem domu brandenburskiego. Przegrana wojna zakończyła się zwycięstwem Prus. Nowy car Piotr III - syn księcia holsztyńsko-gottorpskiego Karola Fryderyka - choć był wnukiem Piotra Wielkiego, uwielbiał wszystko, co niemieckie. Wspierała go w tym młoda żona Zofia Fryderyka Augusta z rodu książąt Anhalt-Zerbstów. Działania wojenne przerwano, Rosja oddała Prusom wszystkie zdobycze, a na koniec zawarła sojusz z Berlinem. W Petersburgu znów wrzało. Rosyjscy żołnierze złożyli daninę krwi, a Niemcy zgarnęli profity. Nieudolność Piotra III i ostentacyjna miłość do wszystkiego, co stworzyli Germanie, zaowocowały powszechnym przyzwoleniem na kolejny zamach stanu. Zwłaszcza że cesarz ściągnął z zesłania i przywrócił do służby feldmarszałka von Münnicha. Pałacowy przewrót zorganizowała żona cara, która w Rosji przeszła na prawosławie i przyjęła imię Katarzyny Aleksiejewnej. Piotra III nie ocaliły nawet dobrowolne zrzeczenie się tronu i prośba o zgodę na emigrację do Holsztynu, gdzie się wychował. W połowie lipca 1762 r. został zamordowany. Świeżo upieczona wdowa nie mogła się pochwalić tym, że w jej żyłach krąży choć kropla krwi Romanowów, mimo to utrzymała tron. Katarzyna II nigdy nie podkreślała jednak, że jest Niemką, i trzymała ziomków z dala od najbardziej eksponowanych stanowisk. Pozostawiając im za to realną władzę. Feldmarszałek von Münnich został dyrektorem rosyjskich portów na Bałtyku, Biron wrócił do Kurlandii. Jedynie pechowiec Ostermann nie doczekał lepszych czasów. Ale jego starszy syn został gubernatorem Moskwy, zaś młodszy Iwan Andrijewicz po błyskotliwej karierze w dyplomacji objął urząd kanclerza i kierował rządem aż do 1797 r. Kończąc dzieło ojca, który określił na następne stulecia model rosyjskiej państwowości oraz wytyczył kierunki ekspansji. Czego ubocznym skutkiem do dziś jest też to, że Niemcy w Imperium Rosyjskim zawsze mają przyszłość.
Niemcy sypnęli się do Rosji jak śmieci z dziurawego worka, oblepili dwór, obsiedli tron, obejmowali wszystkie lukratywne posady w administracji - sarkał rosyjski historyk Wasilij Kluczewski
@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.000001700.101.jpg@RY2@
Tobias Schwarz/Reuters/Forum
Gdy Władimir Putin ma jakieś kłopoty w Niemczech, prosi - jak ujawniła telewizja ZDF - Gerharda Schroedera o konsultacje
@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.000001700.803.jpg@RY2@
Corbis/FotoChannels
Katarzyna II nigdy nie podkreślała, że jest Niemką, i trzymała ziomków z dala od najbardziej eksponowanych stanowisk. Pozostawiając im za to realną władzę
Andrzej Krajewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu