Dziennik Gazeta Prawana logo

Skazani na polityczne wygnanie

26 czerwca 2018

Oskarżenie polityka przed sądem o nadużycie władzy bądź korupcję zwykle oznacza koniec jego kariery. Prezydentów czy premierów, którym udało się odzyskać zaufanie, jest bardzo niewielu

Były francuski prezydent Nicolas Sarkozy został wczoraj formalnie objęty śledztwem w związku z podejrzeniami, że używał politycznych wpływów do wpływania na toczące się postępowanie w sprawie finansowania jego zwycięskiej kampanii wyborczej z 2007 r. Objęcie śledztwem nie oznacza jeszcze automatycznie procesu, ale często do niego prowadzi. A ten bardzo by mu utrudnił powrót na polityczną scenę. Niektórym politykom udaje się wprawdzie powrót po oskarżeniach czy nawet po wyroku za polityczną korupcję, ale to raczej wyjątki. W większości przypadków takie zdarzenie kończy karierę.

Zwolennicy Sarkozyego przekonują, że sprawa jest polityczną intrygą obozu Francois Hollandea, która ma na celu utrącenie najpoważniejszego potencjalnego rywala obecnego prezydenta w następnych wyborach. Sarkozy rzeczywiście w listopadzie miał się ubiegać o przywództwo w centroprawicowej UMP, a biorąc pod uwagę, że cieszy się on większą popularnością niż Hollande, dałoby mu to dobry punkt startowy w wyborach. Inna sprawa, że wątpliwości wokół zwycięskiej kampanii Sarkozyego jest naprawdę dużo - nowe śledztwo jest pochodną od głównego, którego przedmiotem jest to, czy otrzymywał on pieniądze od byłego libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego, a umorzone zostało już to dotyczące finansowania kampanii przez główną akcjonariuszkę koncernu LOreal, miliarderkę Liliane Bettencourt.

Sprawa Sarkozyego trochę przypomina historię byłego premiera Włoch Silvia Berlusconiego, którego też wielokrotnie oskarżano o nadużycia władzy, wpływanie na wymiar sprawiedliwości, nielegalne finansowanie partii, wręczanie łapówek, a także m.in. o oszustwa podatkowe i płacenie za seks z nieletnimi. Berlusconiemu przez wiele lat udawało się unikać wyroku, korzystając z immunitetu, dzięki przedawnieniu bądź dzięki większości parlamentarnej, która w razie potrzeby dokonywała zmian w kodeksie karnym. Ostatecznie w sierpniu zeszłego roku został skazany - w jednym z 32 procesów toczących się przeciwko niemu - na cztery lata więzienia i dwa lata zakazu pełnienia funkcji publicznych. Z racji wieku więzienie zostało zamienione jednak na rok prac społecznych. Wyrok nie zakończył kariery politycznej Berlusconiego, bo pozostał on liderem partii Forza Italia, choć biorąc pod uwagę zaawansowany wiek (ma 77 lat) i obecną sytuację polityczną we Włoszech, mało prawdopodobne jest, by czwarty raz został premierem.

Ani Sarkozy, ani Berlusconi nie są jednak pierwszymi - nawet w swoich krajach - prominentnymi politykami, których oskarżono o nadużycie władzy. We Francji przed sąd trafił bezpośredni poprzednik Sarkozyego w Pałacu Elizejskim - Jacques Chirac. W 2011 r. został on skazany na dwa lata więzienia za nadużywanie środków publicznych, nadużycie zaufania społecznego i konflikt interesów. Z politycznego punktu widzenia wyrok nie miał większego znaczenia, bo Chirac i tak był już na politycznej emeryturze, ale przeszedł on do historii jako pierwsza francuska głowa państwa od czasów kolaborującego z III Rzeszą marszałka Petainea, który stanął przed sądem. Z kolei były premier Francji Alain Juppe (1995-1997) jest jednym z niewielu przykładów, że wyrok nie musi kończyć politycznej kariery. W 2004 r. został on skazany za nadużywanie środków publicznych na 18 miesięcy w zawieszeniu i zakaz pełnienia funkcji publicznych przez 10 lat, który to wyrok po apelacji zmniejszono odpowiednio do 14 miesięcy i roku. Już w 2006 r. wygrał wybory na mera Bordeaux, a później był m.in. ministrem obrony oraz spraw zagranicznych. Pewną ironią losu jest to, że gdyby Sarkozy z powodu procesu nie mógł się ubiegać o szefostwo UMP, jednym z głównych pretendentów byłby... Juppe. We Włoszech najgłośniejsza sprawa o nadużycie władzy i korupcje wcale nie dotyczyła Berlusconiego, lecz Bettino Craxiego - socjalistycznego premiera z lat 1983-1987 i jednego z najbardziej wpływowych polityków tamtej dekady. Gdy na początku lat 90. zaczęło wychodzić na jaw, jak bardzo skorumpowana jest włoska klasa polityczna, sąd zwrócił się do parlamentu o zgodę na przesłuchanie Craxiego. Ten jednak nie czekał na przesłuchanie, lecz uciekł do Tunezji, czym zakończył swoją karierę polityczną. Do Włoch, gdzie zaocznie został skazany na 27 lat więzienia, nigdy nie wrócił - zmarł w Tunezji w 2000 r. Afera korupcyjna pogrzebała nie tylko Craxiego, lecz całą ówczesną klasę polityczną we Włoszech. W 1994 r. wybory - pod hasłem oczyszczenia polityki z afer - wygrał wchodzący wtedy na scenę Silvio Berlusconi.

Ucieczką za granicę przed wymiarem sprawiedliwości próbował się też ratować były premier Chorwacji Ivo Sanader (2003-2006). W grudniu 2010 r., tuż przed tym, jak parlament miał głosować nad pozbawieniem go immunitetu, Sanader zbiegł przez Słowenię do Austrii. Tam jednak nazajutrz został zatrzymany, a pół roku później wydano go Chorwacji. W 2012 r. został skazany na 10 lat więzienia za branie łapówek i narażanie budżetu państwa na straty, który to wyrok kilkanaście dni temu został skrócony przez sąd najwyższy do 8,5 roku. Nawet jeśli wyjdzie z więzienia wcześniej, jego powrót do polityki jest zupełnie niemożliwy. Południowo-wschodnia Europa jest zresztą regionem, w którym byli szefowie rządów dość często trafiają przed sąd w związku z oskarżeniami o korupcję i nadużycia władzy. W więzieniu siedzą obecnie były dwukrotny premier Słowenii Janez Jansza, którego skazano na dwa lata za przyjęcie łapówki w zamian za kontrakt zbrojeniowy dla armii, oraz były premier Rumunii Adrian Nastase, który tyle samo musi spędzić za kratkami za wykorzystywanie publicznych pieniędzy do finansowania swojej kampanii wyborczej. Wszyscy trzej - Sanader, Jansza i Nastase - cały czas przekonywali, że są niewinni, a sprawy przeciwko nim są efektem politycznego spisku rywali.

W Izraelu z kolei na kary więzienia skazano zarówno byłego premiera (Ehud Olmert) i byłego prezydenta tego kraju (Mosze Kacaw). Ten pierwszy, po serii ciągnących się od lat oskarżeń o korupcję, wiosną tego roku został skazany na sześć lat więzienia i 430 tys. dolarów grzywny. W przypadku drugiego nawet nie czekano z oskarżeniami na zakończenie kadencji - Kacaw został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska, a obecnie odsiaduje siedmioletni wyrok z gwałt i molestowanie seksualne, co wyklucza jego powrót do polityki bardziej niż wszystkich poprzednio wspomnianych.

Na wielki polityczny comeback miała ochotę była ukraińska premier Julia Tymoszenko, która po dojściu do władzy ekipy Wiktora Janukowycza została oskarżona o nadużycie władzy i przywłaszczenie sobie środków publicznych przy okazji podpisywania niekorzystnej dla kraju umowy gazowej z Rosją. Została skazana na siedem lat więzienia i grzywnę w wysokości 188 milionów dolarów, choć proces był po części sposobem na pozbycie się politycznej rywalki, a traktowanie Tymoszenko w więzieniu budziło wielkie kontrowersje, zwłaszcza na Zachodzie. Była premier po ukraińskiej rewolucji i obaleniu reżimu Janukowycza liczyła, że także rodacy wciąż postrzegają ją jako ikonę opozycji. Tak jednak nie było - w majowych wyborach prezydenckich otrzymała niespełna 13 proc. głosów, wyraźnie przegrywając z Petrem Poroszenką, choć jej kariera polityczna nie jest jeszcze skończona.

Kariera polityczna Nicolasa Sarkozyego, nawet gdyby trafił przed sąd, też nie musi być skończona, biorąc pod uwagę, że ma dopiero 59 lat. Problem w tym, że nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze będzie miał tak sprzyjające okoliczności do powrotu jak teraz, gdy jego rywal Francois Hollande, nie radząc sobie z kryzysem, bije rekordy niepopularności.

@RY1@i02/2014/127/i02.2014.127.000001000.802.jpg@RY2@

AFP/East NEws

Sarkozy i Berlusconi - łączą ich przyjaźń i oskarżenia o nadużywanie władzy

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.