Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Głosowanie na Dartha Wiktorowicza Vadera

27 czerwca 2018

Obserwacja wyborów na Ukrainie

Niezależnych obserwatorów, którzy podobnie jak ja udali się do Kijowa, było na tyle wielu, że momentami ich liczba w poszczególnych lokalach wyborczych dochodziła do kilkunastu. Objaśnianie procedur wyborczych wszystkim przybyłym zajmowało członkom obwodowych komisji sporo czasu, co może być przynajmniej częściowym usprawiedliwieniem opóźnień w otwarciu niektórych lokali. Głównie jednak zawiniła chaotyczna organizacja pracy, przez którą zbyt długo dokonywano podziału kart do głosowania oraz przygotowywano i opieczętowywano urny (czasem było ich aż sześć i nie wiedzieć czemu były ponumerowane).

Warto pamiętać, że kijowianie otrzymywali aż cztery karty wyborcze, gdyż głosowali nie tylko na prezydenta kraju, ale także na przewodniczącego rady miejskiej i radnych. Co ciekawe, ci ostatni zostali wybrani na półtora roku, do czasu rozpisania właściwych wyborów lokalnych, które zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego odbędą się 25 października 2015 r. Przyczyną tego stanu rzeczy są liczne prawne manipulacje, do których doszło w trakcie pełnienia władzy przez prezydenta Janukowycza. Sytuacja nie jest jednoznaczna nawet dla specjalistów ukraińskiego prawa wyborczego, ale podobnie jak w przypadku wyborów prezydenckich - najistotniejsze na dzisiaj zdaje się samo dokonanie wyboru kandydatów i uznania wyników za ważne.

Średni czas oczekiwania na oddanie głosu wynosił ponad godzinę, ale były miejsca, gdzie od przyjścia do otrzymania kart do głosowania mijały aż cztery godziny.Rozumiem i doceniam demokratyczny (dla niektórych populistyczny) gest kandydatów, łącznie z prezydentem elektem, którzy postanowili odstać swoje w kolejkach, nie licząc na uprzywilejowane traktowanie. Byłoby jednak jeszcze bardziej demokratycznie, gdyby znowelizowano prawo wyborcze i uproszczono procedury głosowania. Niektóre z nich mogą bowiem wprawić w zdumienie, zwłaszcza kogoś, kto tego samego dnia oddawał w polskiej ambasadzie głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Otóż każdy ukraiński obywatel w celu znalezienia się na liście wyborców w okręgu przejść musi dość żmudną procedurę rejestracji. Niestety, wbrew założeniom nic nie dzieje się automatycznie i wielokrotnie widziałem sytuacje, w których ludzie odchodzili z niczym, nie znajdując swojego nazwiska w odpowiedniej rubryce. Tryb odwołania przewiduje możliwość złożenia sprzeciwu do okręgu wyborczego, a w razie niepowodzenia - do sądu administracyjnego, co oczywiście z definicji nie jest wykonalne w dniu wyborów.

Po drugie zgodnie z ukraińskim prawem wyborczym odebranie karty do głosowania (dokumentu opatrzonego... znakiem wodnym i numerem seryjnym) to proces tak złożony, że pytania o zasadność tych rozwiązań nasuwają się same. Członek komisji wyborczej po ustaleniu tożsamości, znalezieniu osoby na liście i poproszeniu jej o podpis (na czym w zasadzie powinny się kończyć formalności) musi jeszcze nadać kolejny numer karcie, odnotować jej wydanie konkretnemu wyborcy i otrzymać na kuponie kontrolnym jego podpis. Na koniec jeszcze odrywa tę kartę za pomocą linijki z bloku kart.

Stopień sformalizowania trybu wyborczego niepokoi, choćby dlatego, że technicznie możliwe wydaje się ustalenie, na kogo każdy z wyborców oddał swój głos. Procedura gwarantująca wielostopniową kontrolę jest zapewne konsekwencją korupcyjnych praktyk w kraju, w którym w zasadzie w każdych wyborach miał miejsce jakiś "cud nad urną". Mimo to konieczna moim zdaniem będzie analiza zasadności przyjętych rozwiązań. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę to, że przy 60-procentowej frekwencji większość lokali wyborczych w Kijowie musiała wydłużyć godziny pracy z uwagi na setki oczekujących. Doprowadziło to do absurdalnej sytuacji, w której bardzo wielu ludzi oddało głosy już po usłyszeniu wyników z exit polls.

Warto wspomnieć o nietypowym, w świetle polskiego prawa wyborczego, rozwiązaniu, które dopuszcza (pod pewnymi warunkami) wywieszenie plakatów w lokalach wyborczych. W materiałach tych znajdują się podstawowe informacje o każdym z kandydatów, ale także ich dość szczegółowo rozpisany program polityczny i nie jest to uznawane za niedozwoloną agitację.

Informacje o kandydatach znajdują się również na karcie do głosowania. Dzięki temu dowiedziałem się, że biorący udział w lokalnych wyborach niejaki Darth Wiktorowicz Vader jest prezesem spółki z o.o. Ciemna Strona Mocy. Samo zarejestrowanie takiego kandydata świadczy o zmianie w relacjach państwo - obywatel na Ukrainie. Coś takiego w Rosji wciąż byłoby niemożliwe.

@RY1@i02/2014/104/i02.2014.104.07000070a.802.jpg@RY2@

Jan Kaczmarczyk associate w K&L Gates, członek komisji ds. współpracy z zagranicą przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, w imieniu komisji obserwował wybory na Ukrainie

Jan Kaczmarczyk

associate w K&L Gates, członek komisji ds. współpracy z zagranicą przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, w imieniu komisji obserwował wybory na Ukrainie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.