Nowa Ukraina to my
Majdan przepoczwarzył się ze spontanicznego protestu studentów w zorganizowane miasto-państwo. Tu narodziła się nowa grupa społeczna, która zasmakowała w demokracji bezpośredniej i nie chce się godzić na zastane porządki
To, co dzieje się na Ukrainie, nie ma precedensu w najnowszej historii Europy. Na naszych oczach narodził się nowy podmiot polityki. Naród wystawił na Majdan swoją reprezentację, która ma pilnować jego interesów. Gdy uzna, że są zagrożone, pójdzie walczyć o swoje na ul. Bankową, gdzie mieszczą się budynki administracji prezydenta. Gdy będzie trzeba, rozgoni parlament i jego komisje przy ul. Hruszewśkoho.
Nie wszyscy nasi rozmówcy z Majdanu Nezałeżnosti potrafią przedstawić przekonującą analizę wydarzeń na Ukrainie. Nie o to zresztą chodzi. Wszyscy z nich mają dosyć systemu panującego w tym kraju, systemu w połowie bandyckiego, w połowie oligarchicznego. Systemu, w którym milicja działa ręka w rękę z kryminalistami, a głównym zadaniem większości państwowych urzędników jest "rozpiłowanie", jak to się tutaj nazywa, państwowych pieniędzy.
Socjolodzy z Fundacji Inicjatywy Demokratyczne im. Ilka Kuczeriwa (FDI) od początku antyjanukowyczowskich protestów badają nastroje na Majdanie. - Relatywną większość manifestantów stanowią specjaliści i przedsiębiorcy, 43 proc. ma wyższe wykształcenie. Jednak w sumie to protest grupujący wszystkie grupy społeczne i wiekowe. Na tym polega unikatowość Euromajdanu - tłumaczy nam analityk z FDI Marija Zołkina.
Jest jeszcze jedna różnica. Na Białorusi, w Egipcie czy Rosji - protesty to domena młodzieży, ludzi o najgorętszych głowach i największym idealizmie. Na Ukrainie średni wiek protestujących to 37 lat. Są zarówno studenci, jak i emeryci. Słyszymy opowieści o 14-latku, który ucieka z domu, by być na Majdanie, gdzie stale przebywa jego pełnoletni brat. Jednocześnie w środę ze sceny przemawiał także 86-letni Łewko Łukjanenko, legendarny dysydent, który w sowieckich łagrach spędził 26 lat.
Marija Zołkina obala również inne stereotypy, które popularność zdobyły przede wszystkim na południowo-wschodniej Ukrainie. Zgodnie z rosyjską propagandą majdanowcy to przedstawiciele skrajnie prawicowych ruchów politycznych, przybysze z zachodniej Ukrainy, którym w dodatku płacą za przebywanie na placu. - Ten stereotyp bardzo trudno zburzyć. To prawda, spora część majdanowców to Galicjanie, ale co piąty pochodzi ze wschodu lub południa. Są i rosyjsko-, i ukraińskojęzyczni - dowodzi.
Co więcej, z opozycją protestujący rzadko mają cokolwiek wspólnego. Zgodnie z badaniami FDI 92 proc. uczestników nie należy do partii politycznych, a jedynie 3 proc. przybyło na Majdan w grupie zorganizowanej przez któreś z ugrupowań. W ostatnim badaniu nikt nie przyznał, że jest majdanarbajterem, jak nazywa się tu protestujących za pieniądze. W sondażu z końca grudnia przyznało się do tego ledwie 0,3 proc. pytanych. To również nowość; dotychczas opozycja potrafiła zwoływać wiece niemal wyłącznie za odpowiednie wynagrodzenie. Tym razem była to domena władz.
- Majdan może stać się w przyszłości nieformalnym organem kontroli władzy. Ludzie będą czekać na placu, aż zobaczą rezultaty działania nowych ministrów. A gdy się rozejdą, władze będą kontrolowane przez wirtualny Majdan w postaci organizacji pozarządowych, które powstały na fali protestów - dowodzi Marija Zołkina. Jeśli tak się stanie, Ukraina będzie drugim po Szwajcarii państwem, w którym demokracja bezpośrednia nie jest tylko utopią z podręczników politologii.
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000160a.101.jpg@RY2@
Mychajło spod Kijowa studiuje prawo
Jestem na Majdanie od listopada. Po raz pierwszy przyszedłem tu, jeszcze zanim Berkut po raz pierwszy pobił studentów, a cały świat zwrócił na nas uwagę. Miałem dość oligarchów, ich władzy, korupcji i układów. Dość kumoterstwa. Teraz rodzi się nowa Ukraina. Państwo, w którym wszystko można zacząć od nowa. Będzie nowa władza kontrolowana przez naród, a Majdan będzie jej patrzył na ręce. Nikt stąd się nie odejdzie, dopóki nie będzie gwarancji, że nowe państwo nie oszuka rewolucji. Nie możemy dopuścić do powtórki z tego, co przed kilku laty miało miejsce na Ukrainie. Nikt tego nie zaakceptuje. Nie ma zgody na kłamstwo. Każdy, kto walczył o wolność od władzy Janukowycza, chce kraju, w którym można normalnie żyć, zarabiać, planować przyszłość. Kłamstwo, kradzież, korupcja - koniec z tym. Przypilnujemy tego. Nawet jeśli mielibyśmy tu zostać miesiące. Nie będzie zgody na oszustwo. Zbyt długo to trwało, a ja chcę godnie żyć.
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000160a.804.jpg@RY2@
Wiktorija studentka filologii we Lwowie
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000160a.805.jpg@RY2@
Zina studentka informatyki we Lwowie
Pracujemy jako wolontariuszki w budynku kijowskiego ratusza. Przyjechałyśmy jeszcze w listopadzie, na samym początku protestów. Teraz pomagamy tym, którzy chcą z Majdanu wrócić do domu. Organizujemy transport: zbieramy informacje o tym, kto i dokąd jedzie samochodem i może z sobą kogoś zabrać. Ludzie przychodzą, a my pomagamy. Wielu nie ma dokumentów, a bez nich nie da się kupić biletów na pociąg. Nasza pomoc przydaje się zwłaszcza w przypadku osób z problematycznych regionów Ukrainy, z południa i wschodu. To jest nasza rola w nowej Ukrainie na dziś. W taki sposób możemy się przyczynić do jej budowy.
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000160a.106.jpg@RY2@
Ołeh z Kijowa komendant organizacji Wspólna Sprawa
Nie zamierzamy zamieniać się teraz w polityków, co najwyżej zaczniemy budować organizacje społeczne do kontrolowania władzy. Bo tamten rząd był zły i musiał odejść, ale jeśli nowy też będzie zły, to także będzie musiał odejść. Jeśli chodzi o moje poglądy, to jestem liberałem. Liberałem, dla którego najważniejsza jest wola narodu. Do tej pory organizacje społeczne były satelitami partii i oligarchów albo grupami pracującymi za granty z zagranicy. To się zmieni, będziemy realnym głosem narodu. Jest wiele organizacji takich jak Wspólna Sprawa. Jest Sektor Prawicowy, jest Samoobrona. Zakończył się czas walki i przechodzimy do budowania struktur obywatelskich. Ale tylko poziomych, nie pionowych. Mamy doświadczenie w pracy obywatelskiej. W 2012 r. obserwowaliśmy wybory parlamentarne, będziemy obserwować kolejne, mamy swoich ludzi w Centralnej Komisji Wyborczej.
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000160a.107.jpg@RY2@
Ołeksij z Kijowa wolontariusz służby medycznej
Nie jestem lekarzem ani pielęgniarzem, wcześniej nie miałem nic wspólnego z medycyną. Mimo to trafiłem do służby medycznej. W najtrudniejszych chwilach pomagałem przenosić rannych do miejsc, w których mogli otrzymać pomoc. Musiałem tu przyjść, bo tu było moje miejsce. Na Ukrainie i tak jest mnóstwo ludzi, którzy mają wszystko gdzieś. Narzekają, mówią, jak powinno być, a nic nie robią. Nie chciałem mieć do siebie pretensji, że siedziałem z założonymi rękami. W życiu robiłem różne rzeczy. Przez pewien czas pracowałem w firmie ochroniarskiej w Białej Cerkwi. Zarabiałem grosze, nawet tysiąca hrywien (300 zł) miesięcznie nie miałem. Potem zresztą okazało się, że właściciel firmy to bandyta, wszystkich pracowników wystawił, wielu nie zapłacił. Nie chcę, by Ukraina tak wyglądała.
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000160a.808.jpg@RY2@
Chrystyna z Tarnopola działaczka Samoobrony, studentka filologii ukraińskiej
Janukowycza może i obaliliśmy, ale pracy pozostaje mnóstwo. Działam w Samoobronie Majdanu, codziennie przychodzi do nas ok. 400 osób chcących wstąpić do organizacji. Są i inni, pytający, gdzie szukać patroli, które pilnują porządku w konkretnych dzielnicach. Milicji mało kto wierzy, przychodzą do nas. Tymczasem my chcielibyśmy, by Ukraina była państwem, które interesuje się swoimi obywatelami. Państwem, które spełnia ich marzenia i nadzieje. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, nie mamy ambicji politycznych. Po prostu nigdy więcej nie możemy już dopuścić do takiej sytuacji, którą widzieliśmy za czasów Janukowycza. Sama jestem na Majdanie praktycznie od początku. Najpierw przyjeżdżałam na weekendy, pierwszy wyjazd do Kijowa był, jeszcze zanim berkutowcy 30 listopada pobili studentów (to wydarzenie doprowadziło do eskalacji konfliktu - red.). Nie chciałam tamtej Ukrainy. Niewielu jej chciało.
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000160a.809.jpg@RY2@
shutterstock, michał potocki(6)
Zbigniew Parafianowicz
Michał Potocki
korespodencja z Kijowa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu