Opozycja żąda narodowej lustracji
Ukraińska Rada Najwyższa zajmie się dziś reformą konstytucji i tworzeniem nowego rządu. Jeśli dysydenci przeciągną na swoją stronę 30 posłów Partii Regionów, przejmą parlament
- W Partii Regionów jest blisko 70 osób, które rozważają poparcie opozycji. W tej partii też są normalni ludzie, którzy poszli do niej tylko po to, aby dbać o własne interesy - twierdzi w rozmowie z DGP Bohdan Beniuk, poseł prawicowej Swobody. - Oni rozumieją, że przedłużający się kryzys to katastrofa dla ich biznesu. Prowadzimy z nimi dialog - dodaje.
Jeśli ten dialog zakończy się powodzeniem, to Batkiwszczyna - partia Arsenija Jaceniuka - zaproponuje model zmian przetestowany w Polsce po okrągłym stole. Ma się on opierać na zasadzie: wasz prezydent, nasz premier. Prezydent przy tym ma być pozbawiony większości pełnomocnictw. Najpierw poprzez przywrócenie konstytucji z 2004 r., a potem, po kilku miesiącach prac, poprzez przyjęcie nowej ustawy zasadniczej.
Jaceniuk zaproponował wiele zmian, które mają przywrócić balans władzy. Jego zdaniem koniecznym warunkiem na drodze do państwa prawa jest lustracja sędziów i struktur siłowych. Milicja, prokuratura i służby specjalne powinny zostać przebadane pod kątem udziału w nielegalnych operacjach przeciw działaczom Majdanu, a Berkut czy Hryfon - rozwiązane. Według Jaceniuka obecnie nie ma nad nimi cywilnej kontroli.
Szef Batkiwszczyny zaproponował też na antenie telewizji 5 Kanał pełną decentralizację systemu władzy lokalnej. Chce likwidacji systemu, w którym prezydent mianuje szefów administracji obwodowych. Według Jaceniuka to wybieralne rady regionalne mają typować członków egzekutywy, które z kolei wybierałyby przewodniczącego spośród siebie. Ma to rozbić fundamenty autorytarnej kontroli prezydenta nad władzą lokalną.
Trudno jednak oczekiwać od opozycji rozliczenia się z nieuczciwym modelem prywatyzacji. Ze słów Bohdana Beniuka wynika, że 70 posłów Partii Regionów, którzy wahają się nad wyjściem z obozu władzy, to przede wszystkim ludzie skupieni wokół Dmytra Firtasza i Rinata Achmetowa, biznesmenów popierających dotychczas Janukowycza. - Tradycyjni oligarchowie też mają go dosyć, w walce o wpływy przegrywają z rozpychającą się rodziną prezydenta - wskazuje prominentny przedstawiciel biznesu.
Co prawda Jaceniuk zapewnia publicznie, że chce stworzyć korzystne warunki do prowadzenia małych firm i głosi mgliste hasła o demonopolizacji gospodarki, ale na radykalną zmianę systemu gospodarczego nie ma co liczyć.
Po pierwszej rundzie wczorajszych rozmów władza-opozycja spotkaliśmy się z wicemarszałkiem ukraińskiego parlamentu. Rusłan Koszułynski ze Swobody powiedział nam, że obie strony okopały się na swoich pozycjach. Partia Regionów i prezydent nie chcą słyszeć o dzieleniu się władzą, a opozycja - o utrzymaniu status quo. - Wszyscy próbują przewidzieć, co będzie dalej. Jakbyśmy grali według szachowych zasad. Problem w tym, że Janukowycz się ich nie trzyma. Po dwóch ruchach strąca palcem figury przeciwnika. Dlatego jego kolejnych decyzji nie da się przewidzieć - podsumowuje. Pytamy go, na ile - jego zdaniem - realny jest czarny, siłowy scenariusz. - Tylko Bóg jest w stanie to przewidzieć - wzdycha.
Ukraińska gospodarka w fatalnym stanie, Zachód chce pomóc
Nad planem pomocy pracują USA i Europa - podaje dziennik "Wall Street Journal", powołując się na szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Zachód próbuje stworzyć dla Kijowa poduszkę bezpieczeństwa na wypadek prób ekonomicznego szantażu ze strony Rosji. Tuż po ustąpieniu ze stanowiska premiera Mykoła Azarowa Kreml postanowił się wstrzymać z udzieleniem obiecanego finansowego wsparcia dla Ukrainy do momentu, aż zostanie utworzony nowy rząd. Chodzi o 15 mld dol., które Moskwa miała przeznaczyć na zakup ukraińskich papierów wartościowych (pierwsze 3 mld wsparcia z tej puli Kijów otrzymał pod koniec grudnia).
Zdaniem Ashton zachodni pakiet pomocowy nie byłby mniejszy od rosyjskiego. Mógłby wesprzeć Ukrainę w fazie przejściowej, gdy rząd tymczasowy przygotowywałby reformy oraz wybory prezydenckie. Otrzymanie zachodniego wsparcia nie wiąże się z koniecznością zawarcia przez Kijów umowy z MFW. Pomoc mogłaby być w ciągu dwóch tygodni od momentu powołania rządu tymczasowego.
Kijów z trudem wywiązuje się z bieżących zobowiązań finansowych. Mimo gigantycznej zniżki za gaz ziemny, jakiej udzieliła Ukrainie Moskwa, spółka Naftohaz ma trudności z opłacaniem rachunków. Jej dług przekracza 3 mld dol. Jak podaje dziennik "Wiedomosti" - rosyjski koncern rozważa przejście na system przedpłat. Czyli zapłaćcie, a wyślemy wam gaz.
Pomoc finansowa z zewnątrz jest jedynym realnym rozwiązaniem, by przełamać impas nad Dnieprem - twierdzą eksperci. Zdolność Ukrainy do samodzielnego zbierania kapitału na rynkach finansowych spadła do minimum, po tym jak agencja ratingowa Moody’s w ślad za Standard & Poor’s obniżyła jej wiarygodność do poziomu Caa2. Tak źle nie było nawet w 1998 r., gdy doszło do technicznego bankructwa kraju.
Nino Dżikija
@RY1@i02/2014/023/i02.2014.023.000000600.804.jpg@RY2@
AFP/East News
Nie wiadomo, czy prezydent Janukowycz nie zdecyduje się jednak na siłowe rozwiązanie. Oddania władzy w ręce opozycji wciąż nie chce wziąć pod uwagę
@RY1@i02/2014/023/i02.2014.023.000000600.805.jpg@RY2@
Gleb Garanich/Reuters/Forum
Opozycja nie zgadza się na zachowanie status quo. Zmiany polityczne muszą być
@RY1@i02/2014/023/i02.2014.023.000000600.806.jpg@RY2@
Thomas Peter/Reuters/Forum
Janukowycz nie przestrzega zasad. Strąca palcem figury przeciwnika. Lepiej nie dać się rozpoznać
Zbigniew Parafianowicz
Michał Potocki
korespondencja z Kijowa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu