Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Słowacja woli Berlin od Warszawy

17 sierpnia 2017
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Władze w Bratysławie podkreślają, że najważniejszym zadaniem w polityce zagranicznej jest ścisła współpraca z Niemcami i Francją

Słowacki premier Robert Fico powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, że najważniejszym celem jego rządu będzie przystąpienie do twardego jądra Unii Europejskiej. To według Ficy ważniejsze niż regionalna współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

- Być blisko przy Niemczech i Francji to podstawa mojej polityki. Z jednej strony bardzo mi zależy na współpracy wyszehradzkiej, ale przestrzeń życiowa Republiki Słowackiej to Unia Europejska - podkreślił szef rządu. Premier upoważnił też ministra spraw zagranicznych Miroslava Lajčáka do koordynowania działalności pozostałych resortów w kwestiach, które mogą wpływać na dążenie Słowacji do ściślejszej integracji w strefie euro.

- W niektórych kwestiach ministrowie będą musieli podejmować decyzje, które będą miały europejski charakter, a nie słowacki czy charakter Smeru, SNS albo Mostu (partii tworzących koalicję - red.) - dodał Fico. W zeszłym tygodniu premier powierzył też ministrowi obrony zadanie zwiększenia środków na armię i realizację zakupów "w ścisłej współpracy z europejskimi partnerami", głównie Niemcami i Francją.

Słowa Ficy stoją w sprzeczności z polskimi planami budowy Trójmorza na bazie Grupy Wyszehradzkiej, państw bałtyckich i unijnej części Bałkanów. Proeuropejski kurs Słowacji może też dziwić w kontekście wcześniejszych wypowiedzi Ficy, który w przeszłości często bywał w ostrym konflikcie z Brukselą i Berlinem, np. w kwestii uchodźców czy polityki wschodniej. Podczas pierwszej kadencji w latach 2006-2010 Fico był w Unii na cenzurowanym ze względu na działania, które były uznawane za stojące w sprzeczności z europejskimi wartościami. Chodziło głównie o walkę z niezależnymi mediami oraz naruszenia praw mniejszości narodowych, głównie węgierskiej.

Z drugiej strony rząd Roberta Ficy w 2009 r. przyjął euro, co pomogło w przyciągnięciu zagranicznych inwestorów, przede wszystkim producentów samochodów. Dzięki wspólnej walucie i zagranicznym inwestycjom słowacka gospodarka jest ściśle zintegrowana z gospodarką austriacką i niemiecką. To podstawowy argument, na który powołuje się rząd, mówiąc o potrzebie ściślejszej integracji jako słowackiej racji stanu. Fico często podkreśla, że euro okazało się dla kraju błogosławieństwem, mimo początkowych perturbacji. W obecnych niespokojnych czasach to właśnie przynależność do strefy euro może przesądzić o tym, że Słowacja znajdzie się w jądrze UE i będzie z tego tytułu czerpać korzyści ekonomiczne - uważa premier.

Jednak zdaniem opozycji słowa Ficy o dążeniu do twardego jądra to zasłona dymna, mająca odwrócić uwagę od obecnego kryzysu rządowego. Na początku sierpnia lider narodowców Andrej Danko wypowiedział umowę koalicyjną. Rozważane były nawet przyspieszone wybory.

- Zaszkodziłoby to naszym dążeniom do ścisłej integracji europejskiej - skomentował to słowacki premier.

- Premier używa słów o ścisłej integracji jako plastra na przykrycie korupcji. To puste opakowanie. Poważna polityczna debata powinna dotyczyć konkretnych rozwiązań, a nie samych haseł - skomentował wtorkową wypowiedź lider opozycyjnego OĽaNO Igor Matovič.

Jakub Łoginow

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.