Komandos ląduje w Niebieskim Domu
Nowy prezydent za swoją najlepszą cechę uważa wytrwałość. Koreańczykom to odpowiada, ponieważ potrzebują lidera, który na serio zajmie się problemami trapiącymi państwo. A tych nie brakuje
Moon Jae-in doskonale wyczuł nastroje. Kampania odbywała się bowiem w cieniu skandalu, który pozbawił władzy poprzednią prezydent kraju Park Geun-hye. Demonstracje przeciw czekającej w areszcie na proces polityk gromadziły nierzadko milion osób. Dlatego Moon mówił, że chce być prezydentem Gwanghwamunu, czyli dzielnicy Seulu, w której odbywały się protesty. Opłaciło się. Zgodnie z wynikami exit polls na Moona oddało wczoraj głos 41,4 proc. wyborców. Kolejny kandydat, wywodzący się z tej samej co Park partii, cieszył się poparciem mniejszym o prawie 20 pkt proc. Wybory w Korei Płd. mają tylko jedną turę, a wygrywa kandydat, który zebrał najwięcej głosów. Głowa państwa urzęduje tylko jedną kadencję.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.