Turcja blokuje i wetuje
Mało kto się spodziewa, że szczyt NATO w Madrycie przyniesie przełom. O ile nie dojdzie do dyplomatycznego cudu, to Turcja utrzyma swoje weto wobec przyłączenia do Sojuszu Finlandii i Szwecji
O końcowe, znaczące porozumienie między Szwecją i Finlandią a Turcją na rozpoczętym we wtorek szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego w Madrycie będzie trudno – nie ukrywają urzędnicy NATO. Co prawda proces konsultacji między krajami jest coraz intensywniejszy i na coraz wyższym szczeblu, ale jest to interpretowane bardziej jako techniczne ruchy, a nie prawdziwe polityczne zbliżenie stron. Dojście do istotnego kompromisu w ostatniej chwili nie jest wykluczone, ale zdecydowanie więcej wskazuje na to, że po Madrycie Szwecja i Finlandia nie będą miały politycznego zielonego światła na szybkie dołączenie do największego wojskowego sojuszu świata.
Zaniepokojone rosyjską inwazją na Ukrainę Finlandia i Szwecja chcą porzucić dekady neutralności i dołączyć do Sojuszu. Proceduralnie wymaga to jednak zgody wszystkich członków NATO, a jako jedyna poszerzeniu sprzeciwia się właśnie Ankara. W trwających rozmowach w zamian za zgodę Turcy domagają się dwóch spraw. Po pierwsze ekstradycji, głównie ze Szwecji, osób związanych z separatystycznymi ruchami kurdyjskimi, w tym z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) uznawaną przez Turcję i UE za organizację terrorystyczną. Po drugie zniesienia przez dwa kandydujące kraje z północy Europy embarga na sprzedaż broni nad Bosfor. Wprowadzono je w 2019 r., po trzeciej „operacji wojskowej” Turcji na terytoriach kurdyjskich na północy Syrii. Dla Kurdów nie była to jednak operacja, lecz po prostu inwazja zakończona trwającą do dziś okupacją części ich terenów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.