Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Indie stąpają po dyplomatycznej linie

Joe Biden i indyjski premier Narendra Modi w Waszyngtonie
Joe Biden i indyjski premier Narendra Modi w WaszyngtonieStefani Reynolds/AFP/East News
7 lipca 2023
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Współpraca z Chinami i Rosją jest intratna, ale sprzeczności narastają, a New Delhi coraz intensywniej kooperuje z Zachodem oraz liberalno-demokratycznymi krajami Azji

Stosunki indyjsko-chińskie nigdy nie należały do najcieplejszych, ale miały spoiwo w postaci przekonania, że stare mocarstwa „białego” Zachodu dyskryminują Azję i że wspólnie da się uszczknąć więcej z globalnego tortu. Na przykład dzięki grupie BRICS – forum współpracy tych dwóch krajów oraz Rosji, Brazylii i RPA. Z kolei Moskwa to tradycyjny partner gospodarczy i wojskowy, za czasów radzieckich także sponsor indyjskiego „niezaangażowania”. Gdy jednak spora część gospodarek zwanych wschodzącymi schodzi na manowce, Pekin skręca ku bipolarnemu modelowi porządku światowego i nie chce się dzielić przywództwem w zreorganizowanym bloku wschodnim, a Rosja marszowym krokiem zmierza ku krachowi, New Delhi siłą rzeczy musi poszukiwać innych sojuszników. Jako piąta gospodarka świata (i to z całkiem niezłymi bieżącymi wskaźnikami), jeden z potencjalnych liderów w dziedzinie zielonych technologii, wzrastające mocarstwo z potencjałem atomowym i oceaniczną marynarką wojenną, a wreszcie najludniejszy już kraj na planecie jest całkiem atrakcyjnym rozmówcą dla wielu.

Szczyt z podtekstami

Indie – tegoroczny przewodniczący Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) zwanej niekiedy na wyrost „azjatyckim NATO” – były gospodarzem jej wtorkowego szczytu. Plany imprezy z pełną pompą w New Delhi zmieniły się w zdalne spotkanie liderów – bez czerwonych dywanów i tego, co na wszelkich szczytach najbardziej interesujące, czyli kuluarów. Z przecieków z kręgów zbliżonych do hinduskiej dyplomacji i jej eksperckiego zaplecza wynika, że na wykorzystanie platformy internetowej naciskała głównie Rosja, a rzutem na taśmę poparły ją Chiny. Jeśli to prawda, to znaczy to, że Władimir Putin już wcześniej musiał mieć poważne problemy czyniące opuszczanie Rosji przynajmniej niedogodnym. Pucz Prigożyna ujawnił tylko ich skalę. Xi Jinping skorzystał zaś z okazji, by symbolicznie ukarać Indie za wyraźny zwrot ku politycznej, ekonomicznej, technologicznej i militarnej współpracy z Zachodem.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.