Dziennik Gazeta Prawana logo

Deal czy bez dealu – oto jest pytanie

Premier Theresa May wczoraj w Brukseli
Premier Theresa May wczoraj w Brukselinieznane / fot. Julien Warnand/EPA/PAP
25 listopada 2018

Liderzy państw unijnych poparli wczoraj porozumienie wyjściowe z Wielką Brytanią. Umowę czeka teraz trudna przeprawa przez parlament w Londynie

Kilkanaście miesięcy negocjacji były trudne, ale prawdziwa droga przez mękę czeka szefową brytyjskiego rządu dopiero teraz. Warunki rozwodu muszą ratyfikować posłowie, a nie wzbudzają one w Izbie Gmin entuzjazmu. Przeciw umowie opowiada się praktycznie każda opcja polityczna w Westminsterze, włącznie z kilkudziesięcioma deputowanymi rządzącej Partii Konserwatywnej. To oznacza, że premier Theresa May nie ma wystarczającej większości, aby przepchnąć umowę przez parlament.

Jeśli brytyjscy posłowie nie przyjmą porozumienia, Wielka Brytania i UE wrócą do negocjacyjnego punktu zero – i to na cztery miesiące przed datą wyjścia ze Wspólnoty, ustaloną na 29 marca 2019 r. Przekreślenie umowy będzie jednoznaczne z odrzuceniem zapisanych w niej gwarancji dla obywateli unijnych, którzy związali się życiowo ze Zjednoczonym Królestwem, w tym brytyjskiej Polonii. Co więcej, oznaczałoby to pogłębienie chaosu politycznego na Wyspach.

– Porażka premier w głosowaniu nad ratyfikacją porozumienia zasadniczo osłabiłaby jej pozycję i najprawdopodobniej zmusiła do dymisji – tłumaczy dr Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. I paradoksalnie to właśnie groźba chaosu jest najpoważniejszym argumentem w ręku premier, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że przeciwnicy porozumienia jak dotąd nie zaproponowali realnej alternatywy. Niektórzy już teraz chcieliby renegocjacji układu, ale do tego potrzebna byłaby zgoda Brukseli.

– Wszyscy, którzy uważają, że dzięki odrzuceniu tej umowy uda im się wypracować lepszą, zawiodą się już kilka sekund po głosowaniu – groził wczoraj przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Niezadowolenie z porozumienia sprawia, że nieco bardziej prawdopodobny staje się scenariusz „no deal”, czyli wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii bez porozumienia. Za takim wariantem opowiadają się twardzi brexiterzy skupieni wokół konserwatywnego posła Jacoba Reesa-Mogga, którzy nazywają porozumienie próbą wasalizacji Zjednoczonego Królestwa i uczynienia zeń państwa satelickiego. © A2

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.