Czekanie na NATO może być długie
Przyjęcie nowego państwa do Sojuszu wymaga zgody wszystkich obecnych członków. Przykład Szwecji pokazał, że ten proces może się ciągnąć latami
– To historyczny dzień. Chcemy powitać Finlandię jako 31. państwo Sojuszu. Tego dnia w 1949 r. podpisano traktat waszyngtoński, trudno sobie wyobrazić lepszy sposób, by to celebrować – mówił 4 kwietnia ub.r. Jens Stoltenberg, sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego. – Prezydent Putin chciał mniej NATO przy swoich granicach, a osiągnął cel dokładnie odwrotny – dodał. To było zwieńczenie procesu akcesyjnego Finlandii, które odbyło się naprawdę szybko. Od złożenia wniosku 15 maja 2022 r. minął mniej niż rok.
Ale to wcale nie musi przebiegać tak szybko, o czym przekonali się Szwedzi, którzy oficjalne dokumenty z prośbą o przystąpienie do Sojuszu złożyli tego samego dnia co Finowie. Jak wielokrotnie pisaliśmy na łamach DGP, z ratyfikacją traktatów akcesyjnych zwlekały Turcja i Węgry. Turcy mieli do Szwedów zarzuty dotyczące postrzegania bezpieczeństwa m.in. polityki Sztokholmu w stosunku do kurdyjskiej partii pracy PKK. Po zmianach w prawie, pewnym teatralnym przeciąganiu i tureckich naciskach na Stany Zjednoczone związanych z udostępnianiem nowoczesnego uzbrojenia (m.in. modernizacji samolotów F-16) na początku tego roku prezydent Recep Tayyip Erdoğan i parlament turecki taką zgodę wydali. Jednak przyjęcie dalej blokowali Węgrzy, którym nie podobała się m.in. szwedzka krytyka węgierskiej demokracji. Trudno zrozumieć motywacje tego blokowania inaczej niż po prostu jako chęć przypodobania się Rosji, która poszerzania NATO tradycyjnie już krytykowała. W końcu jednak i oni ustąpili.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.