Dziennik Gazeta Prawana logo

Długa droga Sztokholmu do NATO

27 czerwca 2018

Przystąpienie do Sojuszu Północnoatlantyckiego będzie jednym z głównych tematów kampanii wyborczej. Na razie Szwedzi są w tej sprawie mocno podzieleni

W obliczu rosyjskiego zagrożenia Szwecja coraz poważniej zastanawia się nad rezygnacją z obowiązującej od ponad 200 lat polityki neutralności. Kwestia przystąpienia do NATO będzie jednym z głównych tematów wrześniowych wyborów parlamentarnych.

Szwedzka polityka bezpieczeństwa zmienia się już od kilku lat. W 2016 r. żołnierze powrócili na strategicznie położoną na Bałtyku Gotlandię, a w tym roku wraca zniesiony osiem lat temu pobór do wojska; na razie w ograniczonej skali. Wiosną do 4,7 mln gospodarstw domowych zostaną wysłane ulotki informujące o tym, jak postępować w przypadku różnego rodzaju zagrożeń, w tym militarnych, a władze lokalne mają sprawdzić bunkry z czasów zimnej wojny. Te działania to odpowiedź na powtarzające się w ostatnich latach różne rosyjskie prowokacje - naruszanie przestrzeni powietrznej przez samoloty czy wód terytorialnych przez łodzie podwodne. Ale część szwedzkich polityków uważa, że trzeba pójść dalej i przystąpić do NATO, z którym Szwecja zresztą od kilkunastu lat coraz ściślej współpracuje, najpierw w dziedzinie operacji humanitarnych i pokojowych, ale od pewnego czasu także prowadząc wspólne manewry.

Więcej zwolenników

Temat ewentualnego członkostwa pojawił się podczas styczniowej wizyty sekretarza generalnego Sojuszu, Norwega Jensa Stoltenberga. - Szwecja i NATO bardzo ściśle współpracują. Gdyby Szwecja złożyła wniosek o przyjęcie, sądzę, że wewnątrz NATO byłoby dla niego szerokie poparcie - oświadczył Stoltenberg. Podkreślił też, że dopóki Szwecja nie jest członkiem, NATO nie ma prawnego obowiązku przyjść jej z pomocą, nawet gdyby została zaatakowana.

Według styczniowego sondażu dla dziennika "Aftonbladet", za przystąpieniem do Sojuszu opowiada się 43 proc. Szwedów, a przeciwnych jest 37 proc. To najwyższy odsetek zwolenników w przeprowadzanych dla tej gazety corocznych badaniach, a zarazem dopiero drugi przypadek, gdy liczba zwolenników jest wyższa niż przeciwników. Choć można też znaleźć sondaże innych pracowni wskazujące na odwrotne wyniki. - Od pewnego czasu poparcie dla członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim utrzymuje się na poziomie ok. 40 proc., ale najczęściej zwiększa się ono w momencie napięć w relacjach z Rosją, a gdy nie dochodzi do żadnych incydentów, rośnie grono przeciwników. Dopóki nie będzie się utrzymywać stała większość powyżej 50 proc., żaden rząd nie odważy się ogłosić referendum - mówi w rozmowie z DGP dr hab. Grzegorz Rdzanek z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Podzieleni politycy

Obecny rząd, który tworzą socjaldemokraci i zieloni, jest przeciwny członkostwu, uważając, że wystarczy taki zakres współpracy z Sojuszem, jaki jest teraz. Za wejściem do NATO jest natomiast blok czterech partii centroprawicowej opozycji, które po raz pierwszy uzgodniły wspólne stanowisko w tej sprawie. Jak wynika z sondaży, obecna koalicja i blok opozycji cieszą się niemal identycznym poparciem, więc prawdopodobnym scenariuszem jest rząd mniejszościowy. Ani jedni, ani drudzy nie uzyskają bezwzględnej większości, bo sporo głosów zbiorą populistyczno-prawicowi Szwedzcy Demokraci. Ale nawet jeśli gabinet stworzy centroprawica, szwedzka droga do NATO nie jest jeszcze przesądzona.

- Drugim obok braku wyraźnego poparcia społecznego czynnikiem powstrzymującym Szwecję przed wejściem do NATO są relacje z Finlandią. Oba kraje utrzymują silne więzy w dziedzinie bezpieczeństwa. Szwecja raczej się nie zdecyduje na członkostwo, gdyby Finlandia pozostała poza Sojuszem. A w Finlandii, choć duża część elit skłania się ku sojuszowi, stosunek opinii publicznej jest bardziej niechętny - mówi Grzegorz Rdzanek. I zwraca uwagę, że członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim oznaczałoby dla Szwecji konieczność zwiększenia - i to znaczącego - środków przeznaczanych na obronność. Szwecja wydaje na ten cel ok. 1,25 proc. PKB, czyli znacznie poniżej wytycznych Sojuszu, a wobec innych wydatków socjalnych, np. w związku z przyjęciem uchodźców, oraz głęboko zakorzenionego pacyfizmu, jest wątpliwe, by szwedzkie społeczeństwo było gotowe na skokowe zwiększenie nakładów.

Jest jeszcze jeden czynnik zmniejszający szanse na wejście do NATO przez najbliższe trzy lub siedem lat. - Do Sojuszu Północnoatlantyckiego zniechęca Szwedów to, że na czele jego najsilniejszego państwa stoi Donald Trump, który nie cieszy się ich szczególną estymą i jest uważany za pewnego rodzaju awanturnika. Wejście do Sojuszu groziłoby tym, że Szwecja zostałaby wciągnięta w coś, czego by nie chciała, bo w przypadku uruchomienia art. 5 musiałaby brać udział w działaniach militarnych niezależnie od tego, czy wiązałoby się to z jej interesami - mówi Grzegorz Rdzanek.

W tym roku wraca zniesiony osiem lat temu w Szwecji pobór do wojska

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.