Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

NATO wydaje więcej, ale nadal za mało

1 grudnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W 2019 r. suma wydatków na obronność wszystkich państw Sojuszu wzrośnie o 6 proc. Przed jutrzejszym spotkaniem liderów organizacji Francja wciąż ją krytykuje. A Turcja łagodzi swoje stanowisko

987 mld dolarów. Tyle według szacunków 29 krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego wyda w 2019 r. na obronność. To drugi rok z rzędu, gdy te kwoty rosną. Niemniej jednak zalecane przez organizację 2 proc. PKB na obronność wyda zaledwie dziewięć krajów. Polska będzie wśród nich – mamy wydać równo 2 proc. (w ubiegłym roku było to 2,02 proc. PKB). Zdecydowanym liderem są Stany Zjednoczone, które na obronność przeznaczą 3,42 proc. swojego PKB. To się przekłada na 685 mld dolarów, czyli 70 proc. środków wydawanych przez wszystkie 28 krajów. Radykalny wzrost wydatków zanotowała Bułgaria, która za ponad miliard dolarów kupiła osiem nowych samolotów F-16. Tradycyjnie dużo na obronność wydaje Wielka Brytania i Grecja, teraz dołączyły do nich państwa bałtyckie oraz Rumunia. Poważnie obronność traktują również Francja i Turcja, a za mało na ten cel przeznaczają Niemcy. I to głównie oni są atakowani przez prezydenta USA Donalda Trumpa, który jeszcze niedawno twierdził, że NATO jest przestarzałe. Zapewne to z myślą o nim i o amerykańskiej opinii publicznej Sojusz opublikował te dane tuż przed londyńskim szczytem, gdzie liderzy NATO będą świętować 70. urodziny organizacji.

Ale celebracja nie będzie przebiegać w dobrej atmosferze. Do zwyczajowej już krytyki Trumpa dołączył prezydent Francji Emmanuel Macron, który w opublikowanym kilka tygodni temu wywiadzie dla tygodnika „The Economist” stwierdził, że Sojusz jest w stanie „śmierci mózgowej”. Te słowa spotkały się z powszechną krytyką, m.in. kanclerz Angeli Merkel. W czwartek, podczas wizyty sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga w Paryżu, Macron jednak powtórzył podobny komunikat. Aby lepiej zrozumieć stanowisko Francji, warto przytoczyć wypowiedź ambasadora Francji Frédérica Billeta podczas piątkowego spotkania zorganizowanego przez German Marshall Fund w Warszawie. Dyplomata stwierdził, że prezydent Macron użył mocnych słów, by w pewien sposób obudzić organizację, i wyliczył cztery główne wyzwania, przed jakimi stoi Sojusz. Jako pierwsze wymienił koordynację procesu decyzyjnego pomiędzy NATO i USA. Warto przypomnieć, że ostatnie wycofanie wojsk amerykańskich z Syrii odbyło się bez konsultacji i wcześniejszego powiadomienia m.in. Francji, która ma swoje wojska w regionie. Później wymienił również zbyt małe wydatki Europejczyków na obronność i stwierdził, że potrzebne jest ponowne oszacowanie zagrożeń. To z punktu widzenia Polski jest szczególnie kontrowersyjne, ponieważ prezydent Francji stara się nie zauważać rewizjonistycznej polityki Moskwy. Wreszcie ambasador Billet stwierdził, że potrzebna jest nowa dyskusja nad kontrolą zbrojeń.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.