Zostajemy na kolejną herbatkę
Brytyjscy posłowie uznali, że nie chcą przepychać całej związanej z brexitem legislacji w czasie krótszym niż zajmuje wybieranie z żoną kanapy
Kiedy politycy chcą podkreślić powagę sytuacji, czasem deklarują, że alternatywą jest bohaterski zgon. Stąd dawno, dawno temu polską politykę elektryzowało hasło „Nicea albo śmierć”. Sprawy europejskie wywołują skrajne emocje nie tylko nad Wisłą. Od paru miesięcy również brytyjski premier zapowiada, że alternatywą dla rozwodu Zjednoczonego Królestwa z Unią z końcem października jest właśnie grób.
Boris Johnson zadeklarował, że wolałby zdechnąć w rowie niż ubiegać się u partnerów z UE o kolejne opóźnienie brexitu. Po wtorkowej sesji w Izbie Gmin nie omieszkał wypomnieć mu tego czołowy eurosceptyk Jej Królewskiej Mości Nigel Farage, podkreślając, że skoro rozwodu pod koniec miesiąca nie będzie, to pora, żeby premier zrobił, co zapowiedział.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.