Londyn do Brukseli: Pożegnamy się kiedy indziej
Brexitu z końcem października nie będzie. Pytanie brzmi, czy Boris Johnson zdecyduje się na wcześniejsze wybory
Kolejne odsunięcie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej to efekt wczorajszego posiedzenia Izby Gmin. Posłowie odrzucili na nim rządowy wniosek, aby parlament rozpatrzył niezbędną do rozwodu z Brukselą ustawę w ekspresowym tempie. I chociaż sama umowa z Unią cieszy się poparciem silnej większości w Westminsterze (329 „za” wobec 299 „przeciw”), to jednak parlamentarzystów oburzyło, że rząd chce jej przełożenie na język brytyjskiego prawa przepchnąć w tempie niesłychanym nawet dla znacznie prostszych ustaw.
Praktyczną konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że Brytyjczycy 1 listopada znów obudzą się w Unii Europejskiej. Nie ma bowiem wątpliwości, że liderzy unijnej „27” zgodzą się przedłużyć członkostwo Wielkiej Brytanii – pytanie tylko, o ile. W sobotę premier Boris Johnson zwrócił się o dodatkowe trzy miesiące, czyli do końca stycznia 2020 r. – tak jak wymagała tego od niego tzw. ustawa Benna. Szefowie rządów państw członkowskich mogą jednak uznać, że to za mało, albo przyznać przedłużenie warunkowe, takie jak w pierwszej połowie roku otrzymała premier May.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.