To nie takie proste
Impeachment, czyli wywodząca się z brytyjskiej tradycji procedura usunięcia z urzędu, jest dziś słowem odmienianym przez wszystkie przypadki. Pozwalają na to realia epoki mediów społecznościowych. Szafuje się nim z taką dezynwolturą, że można odnieść wrażenie, iż Donald Trump już się żegna z urzędem. To nie takie proste.
Konstrukcja odsuwania od władzy przypomina zwykły proces sądowy. Rolę kolektywnego prokuratora pełni Izba Reprezentantów. „Ona też będzie miała wyłączne prawo stawiania w stan oskarżenia za nadużycia popełnione w czasie sprawowania urzędu” – tak określa rolę kongresmenów ustawa zasadnicza.
Ale żeby do sformułowania aktu oskarżenia doszło, Izba musi znaleźć dowody. Pozyskuje się je, przesłuchując świadków. Mechanizm przypomina komisje śledcze polskiego Sejmu. Nancy Pelosi jest dopiero na etapie proszenia szefów poszczególnych komisji o to, by zaczęli je zbierać. Dopiero kiedy takie się znajdą i będą przekonujące, na forum całej Izby odbędzie się głosowanie, czy sądzić prezydenta.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.