Nie chce, ale musi posprzątać bałagan, jakiego narobiła
Na półmetku kadencji pierwsza w historii kobieta kierująca administracją Hongkongu Carrie Lam mierzy się z największym od lat kryzysem politycznym i rosnącymi obawami o autonomiczny status metropolii wobec Pekinu
fot. Jerome Favre/EPA/PAP
Carrie Lam, szefowa hongkońskiej administracji
Zgodnie ze sformułowaną przez Denga Xiaopinga doktryną „jeden kraj, dwa systemy”, która stała się podstawą przyłączenia w 1997 r. tej byłej kolonii brytyjskiej do Chińskiej Republiki Ludowej, jej ustrojowa odrębność miała być zapewniona przez 50 lat.
Główna bohaterka obecnego dramatu, Carrie Lam – wychowana w robotniczej, katolickiej rodzinie doświadczona urzędniczka – konfrontuje się z protestami społecznymi nie po raz pierwszy. Miała z nimi do czynienia już w 2007 r. Jako sekretarz ds. rozwoju metropolii, stojąc naprzeciw demonstrujących obrońców zabytków, tłumaczyła, że decyzja o wyburzeniu dwóch historycznych przystani jest nieodwołalna. Lam zyskała sobie wówczas reputację dobrej mediatorki, ale zarazem twardej polityczki potrafiącej gasić pożary.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.