Wielka Brytania szykuje się do wyborów
W chaosie polityki nad Tamizą jedno stało się pewne: Brytyjczycy pójdą do urn
Wcześniejszych wyborów chcą praktycznie wszyscy. Od dwóch lat nawołuje do nich Partia Pracy. Entuzjazm wobec pomysłu wyrazili w tym tygodniu także szkoccy nacjonaliści. Chce tego wreszcie premier Boris Johnson, którego pierwsze 24 godziny w Westminsterze pozbawiły większości w parlamencie.
Johnson we wtorek wieczorem przegrał pierwsze głosowanie jako premier. Pozwoliło ono przejąć posłom kontrolę nad porządkiem obrad w Izbie Gmin i wprowadzić do niego niechcianą przez rząd ustawę nakazującą premierowi odsunąć brexit do 31 stycznia przyszłego roku, o ile do połowy października nie dogada się z Brukselą co do porozumienia wyjściowego. Za przejęciem kontroli nad porządkiem obrad zagłosowało 328 posłów (301 opowiedziało się przeciw), można więc podejrzewać, że ustawa zostanie przyjęta przez Izbę Gmin, a następnie przejdzie przez Izbę Lordów i do poniedziałku otrzyma podpis królowej. To oznacza, że Boris Johnson będzie miał związane ręce w kwestii brexitu. W tym sensie trudno się dziwić, że sam już złożył projekt rezolucji wzywającej do samorozwiązania Izby Gmin i przedterminowych wyborów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.