Brukselska Frauenpower
Ursula von der Leyen, wieloletnia minister w kolejnych rządach kanclerz Angeli Merkel, przez najbliższe pięć lat będzie kierować KE
fot. Patrick Seeger/EPA/PAP
Dla europosłów PiS Ursula von der Leyen na stanowisku szefowej KE to mniejsze zło niż Frans Timmermans
Von der Leyen będzie pierwszą w historii UE kobietą, która pokieruje Komisją Europejską. I drugim spośród 13 przewodniczących pochodzącym z Niemiec. Wczoraj jej kandydaturę zatwierdził Parlament Europejski głosami 383 euro posłów. O jej zwycięstwie przesądziło dziewięć głosów, bo liczyła się większość bezwzględna składu izby, a więc 374 głosy. 327 deputowanych było przeciw, od głosu wstrzymało się 22. – Staję w pokorze wobec rozmiaru zadania, jakie mnie czeka. Musimy działać razem – powiedziała po głosowaniu Niemka.
Kontrowersji wokół tej kandydatury nie brakowało zarówno na prawicy, jak i na lewicy. Zdzisław Krasnodębski z PiS mówi nam, że słyszał głosy krytyczne także wśród chadeków, w jej własnym obozie politycznym. Jak podkreśla, wczorajsze przemówienie von der Leyen było rozczarowujące, ale mimo to dano kredyt zaufania jej i przywódcom europejskim, którzy tę kandydaturę wysunęli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.