Do niemieckiej dyskusji powrócił temat reparacji
Stanowisko rządu jest jasne: nie ma o czym mówić. Ale według ekspertów Bundestagu o pieniądze mogłaby się ubiegać Grecja. Polska już nie
fot. Armando Babani/EPA/PAP
Niemiecki rząd najbardziej obawia się wspólnego postępowania mniejszych państw alianckich, które ucierpiały pod okupacją
Opracowanie w tej sprawie przygotowała na zlecenie niemieckich posłów Służba Naukowa Bundestagu. Dokument zawiera zastrzeżenie, że nie jest ekspertyzą prawną, a raczej próbą podsumowania argumentów prawnych wysuwanych przez państwa domagające się reparacji i Niemcy. Z naszego punktu widzenia najważniejszy wniosek opracowania brzmi: sprawa reparacji nie jest raz na zawsze zamknięta. Warszawa co prawda o odszkodowaniach może zapomnieć, ale Ateny jeszcze mają jakąś szansę.
Eksperci niemieckiego parlamentu oczywiście przytaczają opinię swojego rządu, zgodnie z którą kwestia reparacji jest zamknięta raz na zawsze. Zgadzają się z argumentami wysuwanymi pod adresem Polski, zgodnie z którymi nam się one nie należą, ponieważ dwukrotnie się ich zrzekliśmy (w 1953 i 1970 r.; polski rząd jest zdania, że deklaracje te nie mają mocy prawnej, ponieważ były składane pod presją ZSRR). Inaczej jest w przypadku Grecji, która odszkodowań nigdy się nie zrzekła.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.