Niech się zaczną igrzyska
O prezydencką kandydaturę w Stanach Zjednoczonych ubiega się już 20 polityków Partii Demokratycznej. Ale dlaczego największą popularnością cieszy się wśród nich Joe Biden?
Ameryka wybiera nowego prezydenta (POTUS, President of the United States). To znaczy, wybory mają się odbyć dopiero w listopadzie 2020 r. To za półtora roku, pomyślicie. Ale kiedy prezydentem kraju jest Donald Trump, jego polityczni wrogowie, czyli demokraci, wolą się przygotować do walki odpowiednio wcześnie. Osoba, którą wyłonią w długim i żmudnym procesie prawyborów, będzie miała bowiem za zadanie pokonać obecnego prezydenta. Ale to nie wszystko. Demokratyczna część kraju nie będzie usatysfakcjonowana, jeśli owa osoba nie wygra spektakularnie, nie wykona na ciele Trumpa rytualnego tańca zwycięstwa i nie odmieni oblicza Ziemi.
Z ramienia demokratów już ponad 20 osób chce ubiegać się o najważniejszy urząd w państwie. A ponieważ bardzo prawdopodobne jest, że to właśnie oni dojdą do władzy w 2020 r., musimy zacząć się im poważnie przyglądać. Dlatego że wynik tych wyborów jest dla nas istotny – ale także dlatego, że amerykańskie prawybory, jak pamiętamy chociażby ze starcia Obamy z Hillary Clinton, bywają bezlitosne, szalone, agresywne. To rozrywka, nie przymierzając, jak oglądanie „Igrzysk śmierci”, w których wśród startujących („trybutów”) mógł przeżyć jedynie zwycięzca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.