Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Ścięte głowy na placu w Ar-Rakce

Ścięte głowy na placu w Ar-Rakce
29 grudnia 2022
Ten tekst przeczytasz w 18 minut

Któregoś dnia członkowie Da’isz przyprowadzili do celi Mahmuda dziewczynę. Była to jego szkolna miłość. Strażnicy zaczęli ją gwałcić na jego oczach. Dziewczyna zemdlała, po czym dżihadyści ją zabili

Na myśl o ewentualnym powrocie do Syrii Mahmud (imię zmienione na prośbę bohatera) zaczyna się trząść. 28-latek uciekł z kraju, kiedy kontrolę nad jego rodzinnym miastem - położoną nad Eufratem Ar-Rakką - sprawowało Państwo Islamskie (Daisz), tworząc tam w 2014 r. stolicę samozwańczego kalifatu. Gdy cztery lata później Ar-Rakka została wyzwolona, chłopak był już w Libanie. Dziś nie wierzy, że zamieszkiwaną przez 300 tys. osób miejscowość w przyszłości mógłby ponownie nazwać domem. Cztery lata po ogłoszeniu przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa upadku organizacji terrorystycznej, wciąż stanowi ona zagrożenie dla regionu. - Syryjskie Siły Demokratyczne (HSD) wielokrotnie powtarzały, że to tykająca bomba i nie są w stanie same poradzić sobie z problemem - komentował w rozmowie ze Sky News Shiraz Maher z Kings College w Londynie. Kierowane przez Kurdów HSD są tymczasem kluczowym partnerem Zachodu w walce z Daisz.

Tureckie zagrywki

Coraz częściej pojawiają się obawy, że zapowiadana - choć stale odkładana w czasie - turecka ofensywa lądowa w północnej Syrii mogłaby zapewnić Państwu Islamskiemu idealne warunki do odzyskania kontroli nad częścią terytorium pogrążonego w wojnie kraju. Turecki przywódca Recep Tayyip Erdoğan jeszcze pod koniec listopada planował rozmieszczenie sił lądowych w celu zaatakowania współpracujących z HSD Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG), które Ankara określa mianem terrorystów. Podobne groźby Erdoğan wysuwał już wiosną. Jego armia miała wówczas podjąć ofensywę w celu ustanowienia bezpiecznej strefy, która odsunęłaby siły kurdyjskie o 30 km od granicy z Turcją. Od 2018 r. Ankara przeprowadziła dwie operacje przeciwko syryjskim Kurdom. Ci przekonują, że w konsekwencji nie mogą skutecznie walczyć z islamistami. Jak dowodzą, część zasobów musieli przekierować, by zmierzyć się z zagrożeniem ze strony Turcji. - W ciągu ostatnich trzech miesięcy, odkąd Turcja nasiliła groźby, zdolność do pokonania lub kontrolowania uśpionych komórek Daisz spadła w naszym przypadku o połowę - mówił w jednym z sierpniowych wywiadów rzecznik HSD Siyamend Elî.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.