Wielki powrót niezatapialnego „Bibiego”
Netanjahu ogłasza sukces wyborczy. Koalicję chce budować z radykałami
„Odzyskamy to państwo” – przekonywał po zamknięciu lokali wyborczych Itamar Ben-Gewir z partii Żydowska Siła. Skrajnie prawicowy polityk jest prawdopodobnie największym zwycięzcą tegorocznych wyborów do Knesetu. Po podliczeniu 97 proc. głosów (pełne wyniki nie były znane do zamknięcia tego wydania DGP) jego koalicji – w skład której wchodzi także Partia Religijnego Syjonizmu – przypadło 14 miejsc w 120-osobowym parlamencie. To wzrost o osiem mandatów w porównaniu z wyborami z marca ubiegłego roku. „Wystarczyły cztery cykle, by znormalizować Ben-Gewira. Po piątych jest już gwiazdą” – stwierdził wczoraj Jacob Magid z dziennika „Times of Israel”. Niegdyś marginalizowany, we wtorek przed lokalem wyborczym witany był okrzykami „przyszły premier”.
Ben-Gewirowi po raz pierwszy udało się dostać do Knesetu – po trzech nieudanych kampaniach – dopiero w ubiegłym roku. Jego pozycję wzmocniła wówczas współpraca z przywódcą Religijnego Syjonizmu Becalelem Smotriczem. Już wtedy Binjamin Netanjahu zachęcał Izraelczyków do głosowania na zbudowaną przez nich koalicję. Byłemu premierowi zależało bowiem, by skrajna prawica przekroczyła próg wyborczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.