Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Dlaczego jesteśmy zaskoczeni?

22 kwietnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

S ilniejszy bombarduje słabszego, z premedytacją w terrorystyczny sposób ostrzeliwuje cele cywilne. Giną kobiety i dzieci. Gwałtowanie pogarszają się warunki życia, ludzie masowo migrują ze swoich domów. Agresor odmawia ofierze prawa do jej tożsamości, do bycia narodem, z pogardą do prawa międzynarodowego zamierza nakreślić nowe granice. Jego urzędnicy i media po świecie rozsiewają propagandę, czasem prymitywną, czasem wysublimowaną, inwestują w armie botów. Najeźdźca popełnia zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, te zatwierdzane są przez najwyższe władze. Żołnierze w przerażających filmikach sami publikują je w mediach społecznościowych, ze swoich czynów są dumni, czują się bezkarni.

Powyższy akapit mógłby dotyczyć Rosji i napadniętej Ukrainy, wszystko się zgadza. Pisząc go jednak, myślałem o Izraelu i Palestynie. I o tym, jak zuchwale zachodnia społeczność międzynarodowa, na czele z USA, nabierała wody w usta, zamykała oczy, ignorowała fakty. Działo to się nie na briefingach Mariji Zacharowej, ale Departamentu Stanu za Joego Bidena. Były to kuriozalne widowiska, rzecznicy Matthew Miller i Vedant Patel nie potrafili stwierdzić, czy Izrael celowo blokuje dostawy pomocy humanitarnej, przy pytaniach o zbrodnie za każdym razem bezradnie rozkładali ramiona, mówiąc, że dowodów to w sumie nie ma. A dostawy bomb z USA do Izraela trwały nieprzerwanie, tak samo jak nieprzerwanie Binjamin Netanjahu maskował rozmowy o zawieszeniu broni.

Mroczną stronę USA mieliśmy przed naszymi oczami tu i teraz. Nie musieliśmy sięgać do przeszłości, do masakry w My Lai z czasów wojny w Wietnamie. Rozumiejąc mroczne karty amerykańskiej histori, również tej niedawnej, łatwiej możemy zrozumieć, skąd bierze się terytorialne rozbójnictwo Donalda Trumpa, roszczenia względem Kanady, Panamy, Grenlandii. Łatwiej zrozumieć, dlaczego Waszyngton nie potępił dokonanego przez Rosjan rakietowego ostrzału cywilów w Sumach. Nie powinno to dziwić, skoro Amerykanie poważnie traktują takich ludzi jak doradca Netanjahu Ron Dermer, który mówił że „nie będzie kryzysu humanitarnego w Gazie, jeśli nie będzie tam cywilów”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.