Bliski Wschód w ogniu
W niedzielę przemoc rozlewała się po kolejnych państwach regionu. W atakach zginęli zarówno mieszkańcy Iranu i Izraela, jak i niezaangażowani dotychczas bezpośrednio w konflikt mieszkańcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kuwejtu.
Do eskalacji doszło po tym, jak Izraelczycy i Amerykanie rozpoczęli w sobotę zmasowane uderzenia na Republikę Islamską, zabijając m.in. najwyższego przywódcę tego kraju, Alego Chameneiego. Koalicja izraelsko-amerykańska zaatakowała także szkołę na południu Iranu, zabijając co najmniej 148 osób. Irańczycy odpowiedzieli uderzeniami w cele w całym regionie, w tym obiekty cywilne, trafiając m.in. w kluczowe huby przesiadkowe: lotniska w Dubaju i Abu Zabi.
Wojna ma według Waszyngtonu i Tel Awiwu doprowadzić do zmiany reżimu w Teheranie. Stolice te nie mają jednak oczywistych kandydatów na następstwo Chameneiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.