Ahmadineżad oskarża o zamach Pakistan, zapowiada zemstę
Po oskarżeniu Zachodu o inspirowanie niedzielnego zamachu na dowódców Strażników Rewolucji wczoraj irański prezydent Mahmud Ahmadineżad zorganizowanie ataku zarzucił Pakistanowi.
@RY1@i02/2009/205/i02.2009.205.000.012b.001.jpg@RY2@
Prezydent Iranu grozi zemstą
Zuma Forum
Dowódcy Korpusu zapowiedzieli "miażdżącą" odpowiedź. Pełzająca wojna, jaka toczy się na irańsko-pakistańskim pograniczu od trzydziestu lat, może wybuchnąć z nową siłą. Ahmadineżad wezwał wczoraj władze w Islamabadzie, by aresztowały "agentów", którzy ramię w ramię z bojownikami organizacji Dżundallah (Żołnierze Boga) mieli przygotować atak na oficerów elitarnego Korpusu w mieście Sarbaz, w prowincji Sistan-Beludżystan.
Władze w Teheranie twierdzą też, że lider Dżundallah - około 25-letni Abdolmalek Rigi - ukrywa się na terytorium sąsiada. Licząca około tysiąca członków grupa Rigiego wyrasta na największe zagrożenie dla Teheranu od czasów zdławienia partyzantki Mudżahedinów Ludowych. Żołnierze Boga ogłosili swoje powstanie w 2003 r. - domagając się równych praw dla Beludżów. Pierwszego poważnego zamachu dokonali dwa lata później, urządzając zasadzkę na kolumnę samochodów przewożącą Ahmedinżada składającego wizytę w prowincji.
Jak twierdzi Rigi, w walkach z Dżundallah zginęło dotąd 400 irańskich żołnierzy. Teheran kreuje rebeliantów z Beludżystanu przede wszystkim na marionetki Amerykanów. - Za każdym razem, gdy na pograniczu wybucha bomba, Iran obwinia Zachód - najczęściej USA i Wielką Brytanię, albo pakistańskich sąsiadów. Brakuje jednak jakichkolwiek dowodów na to, żeby CIA czy pakistańskie ISI wspierały bojowników - mówi nam Anthony Seaboyer, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. Władze irańskie mają jednak swoje argumenty: jednoznacznych dowodów nie ma, ale są poszlaki wskazujące na powiązania Dżundallah z USA i Pakistanem. O potencjalnych związkach Żołnierzy Boga z Amerykanami spekulowali m.in. były oficer CIA Robert Baer i amerykański dziennikarz Seymour Hersh. Renomowany think-tank Stratfor uznał, że Waszyngton co najmniej "zachęca" Dżundallah do działania - o ile nie wspiera organizacji bezpośrednio.
Co więcej, w kwietniu 2007 r. Rigi wypowiadał się na falach perskiego serwisu Głosu Ameryki. - Dżundallah jest lokalnym ruchem partyzanckim powiązanym z przemytnikami heroiny z Afganistanu i szmuglerami benzyny do Pakistanu - komentuje Anthony Seaboyer. Teheran jest przekonany, że przestępczy charakter organizacji nie wyklucza jej związków z USA i realizowania na rzecz Waszyngtonu zleceń politycznych. Iran od 30 lat toczy ze szmuglerami regularną wojnę. Dżundallah może mieć powiązania zarówno z przemytnikami, z Zachodem, jak i działającą w Pakistanie Armią Wyzwolenia Beludżów czy wreszcie Al-Kaidą.
Mariusz Janik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu