Boeing zmienił się w kulę ognia
Prawdopodobnie nikt nie przeżył katastrofy etiopskiego samolotu pasażerskiego rejsu Bejrut - Addis Abeba. Maszyna spadła do morza wczoraj w nocy kilka minut po starcie z lotniska w libańskiej stolicy. Na pokładzie było 90 osób.
- Zauważyliśmy błysk na niebie. To spadający samolot. Pogoda była naprawdę zła, burza i silny deszcz - mówił BBC świadek katastrofy Abdel Mahdi Salana. Mimo to boeing 737 o 1.37 w nocy polskiego czasu wystartował z lotniska im. Rafika Haririego. Tuż potem rozbił się o taflę Morza Śródziemnego, 3 km od miejscowości Naama.
Zdaniem ekspertów właśnie zła pogoda okazała się zabójcza dla 83 pasażerów i 7 członków załogi lotu ET409. - Na razie wykluczamy sabotaż - mówił prezydent Libanu Michel Sulejman. Akcja ratunkowa rozpoczęła się niemal natychmiast. Przez cały poniedziałek brała w niej udział libańska flota i śmigłowce ONZ. Do momentu zamknięcia tego wydania DGP nie udało się odnaleźć nikogo żywego. Z każdą godziną szanse ewentualnych rozbitków maleją. Ratownicy wyłowili co najmniej 24 ciała. O szczęściu może mówić jedynie deputowany Nawwar as-Saheli, który tuż przed odlotem wycofał rezerwację z powodu ważnego spotkania.
Władze Libanu ogłosiły żałobę narodową. Od razu po katastrofie na lotnisku zaczęli gromadzić się krewni ofiar. Wielu z nich o tragedię obwinia kontrolę lotu, która zezwoliła na start mimo burzy.
Większość pasażerów stanowili obywatele Libanu i Etiopii. Oba kraje utrzymują bliskie relacje biznesowe, w Libanie pracują też setki etiopskich robotników. Na pokładzie boeinga byli także czterej Europejczycy: dwoje obywateli Francji (w tym żona francuskiego ambasadora w Libanie Marla Pietton), Brytyjczyk i Rosjanka.
Choć Ethiopian Airlines należą do floty jednego z najbiedniejszych krajów Afryki (zaledwie co czwarty Etiopczyk żyje za więcej niż 2 dolary dziennie), cieszą się dobrą opinią. Addis Abeba postawiła sobie za punkt honoru uczynienie z floty pasażerskiej prawdziwej wizytówki kraju. W jej skład wchodzą boeingi i fokkery. To nowe samoloty, średnio mają 10 lat. W sobotę media poinformowały o zamówieniu 10 wielkich boeingów 787 typu Dreamliner. Ethiopian Airlines są drugą na świecie linią lotniczą, która będzie mogła się pochwalić najnowszym modelem amerykańskiego samolotu.
Największe na Czarnym Lądzie linie latają - poza Afryką - do Europy, Chin i USA. Są cenione za bezpieczeństwo; w ciągu ostatnich 20 lat rozbiły się tylko dwie etiopskie maszyny. W 1988 r. zginęło 35 spośród 105 pasażerów, gdy boeing 737 wleciał w stado ptaków nieopodal etiopskiego Bahyr Dar. Osiem lat później porwana przez terrorystów maszyna rozbiła się na Komorach, gdy skończyło się jej paliwo (samolot miał lecieć do Kenii). Śmierć poniosło wówczas 130 osób.
@RY1@i02/2010/017/i02.2010.017.000.010a.001.jpg@RY2@
Etiopski samolot spadł do morza koło Bejrutu
@RY1@i02/2010/017/i02.2010.017.000.010a.002.jpg@RY2@
Krewni ofiar winą za tragedię obarczają kontrolę lotów
Fot. AP
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu