Stambuł uporządkował chodniki, dochody restauratorów zaraz spadły
Choć Turcy znani są ze swojej żyłki do interesów, w Beyoglu - jednej z najchętniej odwiedzanych dzielnic Stambułu - gospodarka przegrała z porządkiem. Tamtejsi restauratorzy i właściciele kawiarni podsumowują straty związane z wprowadzonym przez władze pod koniec lipca zakazem wystawiania stolików na zewnątrz.
Według tureckich mediów obroty lokali w Beyoglu - które od lat przyciągało miłośników jedzenia na świeżym powietrzu - spadły w ciągu miesiąca o prawie 80 proc., a konsekwencją tego było zwolnienie z pracy dwóch tysięcy osób. Władze dzielnicy wyjaśniają, że wprowadzony bez zapowiedzi zakaz to element walki o porządek. I przywołują statystyki: 1066 skarg od osób, które z powodu rozstawionych stolików nie mogły swobodnie przejść chodnikiem, i 868 z powodu śmieci pozostawionych na ulicy. Plotka głosi jednak, że walka ze stolikami została zainicjowana na życzenie premiera Tayyipa Recepa Erdogana, po tym jak wiozący go samochód miał z tego powodu stłuczkę. Jako rozwiązanie dla restauratorów władze Beyoglu zaproponowały przypominające balkony 70-centrymetrowej szerokości platformy tuż przy ścianach. Ale na ich zainstalowanie zdecydowała się na razie tylko jedna restauracja.
@RY1@i02/2011/174/i02.2011.174.000.002b.001.jpg@RY2@
Fot. Shutterstock
Właściciele lokali marzą, aby wystawić stoliki
bjn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu