Król Bahrajnu wybacza przeciwnikom
Przesądzony upadek dyktatora Libii Muammara Kaddafiego, którego rebelianci wygnali z Trypolisu, oraz wciąż trwające protesty w Syrii mimo krwawych pacyfikacji nakazanych przez prezydenta Baszara Al-Asada sprowokowały króla Bahrajnu do niecodziennego wystąpienia. Hamad ibn Isa Al-Chalifa publicznie oświadczył, że wybacza wszystkim swoim przeciwnikom.
W tym malutkim emiracie także doszło do ulicznej rewolty: szyicka większość zażądała większych praw od rządzącej sunnickiej mniejszości. Protesty trwały przez ponad miesiąc, aż w końcu zostały w połowie marca rozbite przez siły specjalne Bahrajnu i oddziały wojska Arabii Saudyjskiej, które Saudowie wysłali na pomoc Al-Chalifowi. Oficjalne dane mówią o śmierci 24 osób, w tym czterech policjantów.
Król Bahrajnu w publicznym wystąpieniu wygłoszonym tuż przed zakończeniem świętego miesiąca postu - ramadanu, obiecał, że aresztowani nie staną przed specjalnymi trybunałami, ale czekają ich uczciwe protesty przed cywilnymi sądami. Dodał także, że ci wszyscy, którzy zostali wyrzuceni z pracy i uczelni za wspieranie rewolty, zostaną z powrotem przyjęci.
- Ostatni okres był bolesny dla wszystkich. Choć żyjemy w jednym kraju, niektórzy zapomnieli o nieuchronności współistnienia. Mimo wszystko nie powinniśmy rezygnować z naszego przekonania, że mamy jedną przyszłość i nie powinniśmy stracić zaufania do siebie jako bracia, koledzy i obywatele - powiedział król Bahrajnu.
oprac. pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu