Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Świat arabski powoli odwraca się od Syrii

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Syryjskie władze kontynuują pacyfikację przeciwników prezydenta Baszara el-Asada. Po raz pierwszy Damaszek został skrytykowany przez kraje arabskie.

Arabia Saudyjska wycofała nawet z Syrii swojego ambasadora. Część obserwatorów przewiduje, że takie reakcje są zapowiedzią początku końca el-Asada.

Wczoraj rano ostrzelane zostało miasto Dajr az-Zaur na wschodzie Syrii. Od kilku dni jest ono oblegane przez wojska wierne Asadowi. Tylko w niedzielę w oblężonym mieście zginęły co najmniej 42 osoby. Jak poinformowała agencja Associated Press, powołując się na lokalne komitety koordynacyjne pomagające w organizacji protestów i śledzeniu przebiegu powstania, wczoraj rano w Dajr az-Zaur było słychać odgłosy wystrzałów artyleryjskich i z broni maszynowej.

- Warunki humanitarne w mieście są bardzo złe - powiedział jeden z aktywistów, zastrzegając anonimowość w obawie przed represjami. - Brakuje leków, mleka dla dzieci, żywności i benzyny. Miasto jest całkowicie sparaliżowane - dodał.

Syryjskie wojsko szturmowało również także miasto Maarrat an-Numan w północno-zachodniej prowincji Idlib. - Wojsko wkroczyło od wschodu i uniemożliwia mieszkańcom wjazd do miasta i wyjazd z niego - poinformowały komitety.

Przemoc w Syrii ostro potępiła wspólnota międzynarodowa, w tym arabscy sąsiedzi. Król Arabii Saudyjskiej Abd Allah zaapelował o położenie kresu rozlewowi krwi. Według saudyjskiego monarchy "to, co się dzieje w Syrii, jest nie do przyjęcia i nie ma żadnego usprawiedliwienia".

Licząca 22 członków Liga Arabska, która od początku powstania nie zabierała głosu w sprawie wydarzeń w Syrii, oświadczyła w niedzielę, że jest "zaalarmowana sytuacją".

W minionym tygodniu w Syrii zginęło ponad 300 osób. Był to najkrwawszy tydzień w trwającym od marca powstaniu przeciwko autorytarnym rządom prezydenta el-Asada. Przeciwko reżimowi protestują głównie sunnici, którzy stanowią większość ludności kraju. Prezydenta popierają natomiast alawici będący elitą polityczną i militarną Syrii.

Według obrońców praw człowieka od marca w antyprezydenckich demonstracjach zginęło w Syrii 2 tys. osób, w tym wielu w wyniku akcji pacyfikacyjnych armii. Władze wydaliły z kraju większość niezależnych dziennikarzy, dlatego trudno jest zweryfikować informacje podawane przez strony konfliktu.

bjn, reuters, bbc, pap

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.