Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Syria produkowała sarin, Anglia półprodukty

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Bezpieczeństwo

Dwie brytyjskie firmy działające z błogosławieństwem władz w Londynie przez sześć lat sprzedawały Syryjczykom fluorek sodu (NaF), niezbędny do produkcji sarinu. Atak przeprowadzony najpewniej z użyciem tego właśnie gazu bojowego 21 sierpnia zabił w podstołecznej Ghucie co najmniej 350 osób.

O kontrowersyjnej transakcji jako pierwszy napisał w niedzielę brytyjski "Mail on Sunday". Między lutym 2004 r. a majem 2010 r. niewymienione z nazwy spółki uzyskały w sumie pięć licencji na eksport NaF do Syrii. - To bardzo niepokojące informacje. Nigdy nie powinniśmy byli pozwolić reżimowi prezydenta Al-Asada położyć łapy na tej substancji - komentował opozycyjny deputowany Thomas Docherty w rozmowie z tabloidem. - Początkowo sądziliśmy, że choć licencje eksportowe zostały wydane, transakcje nie były realizowane. Teraz wiemy, że było inaczej - dodawał Docherty, który zasiada m.in. w parlamentarnej komisji ds. eksportu uzbrojenia.

Tymczasem Baszar al-Asad po raz kolejny zaprzeczył, jakoby to wierne mu oddziały użyły gazów bojowych przeciwko cywilom. - Nie ma na to nawet śladu dowodu. Nie było nas na terenie, na którym doszło do rzekomego ataku chemicznego. Rzekomego - bo nawet nie jesteśmy pewni, czy cokolwiek takiego się stało. W innym rejonie kraju to nasi żołnierze zostali zaatakowani chemicznie - tłumaczył rządzący Syrią od 13 lat przywódca w rozmowie z amerykańską telewizją CBS. Tymczasem próbki zebrane przez ekspertów ONZ na miejscu zdarzenia będą badane jeszcze przez kilka tygodni.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.