Kontrrewolucja w sądzie i konstytucji
Prawo
Były dyktator Egiptu Hosni Mubarak nie musi się obawiać o swój los. To liderom rewolucji grozi dożywocie. Odwracane są też zmiany w konstytucji wprowadzone po obaleniu Mubaraka przez Bractwo Muzułmańskie. W Egipcie kontrrewolucja przechodzi z ulicy do sal sądowych. Po trybunach ludowych głównymi rozgrywającymi stają się prokuratorzy.
W efekcie arabskiej wiosny za kratki nie trafił żaden z obalonych przywódców z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Tunezyjski satrapa Ben Ali został skazany in absentia, jemeński prezydent Ali Abd Saleh wynegocjował immunitet i wyjechał do USA. Mubarak jest coraz bliżej pełnej wolności, oczyszczenia z zarzutów lub co najmniej niewnoszenia apelacji przez prokuraturę.
Co innego liderzy rewolucji. Prokuratura egipska postawiła zarzuty byłemu islamistycznemu prezydentowi Egiptu Mohammedowi Mursiemu i 14 liderom Bractwa. Zarzuca im podżeganie do zabijania, bandytyzmu oraz innych aktów przemocy. Prokuratura szykuje też Mursiemu sprawę dotyczącą jego domniemanej współpracy z Hamasem. Palestyńska organizacja - uznawana przez UE za terrorystyczną - miała mu pomóc w ucieczce z więzienia w 2011 r. Najcięższy zarzut dotyczy dokonania morderstwa w trakcie ucieczki.
Ten sądowy finał rewolucji egipskiej jest paradoksalny. Zdaniem obserwatorów w Egipcie nie ma w tej chwili woli politycznej do tego, by ścigać Mubaraka. Wojskowe władze zrobią jednak wszystko, by spacyfikować Bractwo Muzułmańskie.
@RY1@i02/2013/170/i02.2013.170.00000060a.802.jpg@RY2@
Bloomberg
Mubarak de facto zwyciężył
Damian Furmańczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu