Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Konflikt może ruszyć w każdej chwili. Koalicja jest gotowa na wojnę z Syrią

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Waszyngton, Londyn i Paryż dają do zrozumienia, że do wojny z Baszarem Asadem nie potrzebują zgody ONZ

Atak na Syrię będzie kolejnym przykładem wojny, którą prowadzi grupa państw, a nie interwencji pod sztandarem ONZ czy NATO. Wojny XXI wieku to operacje doraźnych koalicji, w których główne skrzypce grają Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja.

Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi nie zamierzają czekać na oficjalną rezolucję ONZ, która da im formalny, prawny mandat do uderzenia w Syrię. Dokładnie tak samo przebiegały wydarzenia w Iraku, Afganistanie i Libii. Zmieniał się tylko skład koalicji.

O gotowości amerykańskiej armii do nowej wojny zapewnił już sekretarz obrony USA Chuck Hagel. Ostateczna decyzja w sprawie interwencji należy teraz do prezydenta Baracka Obamy. Wczoraj premier Wielkiej Brytanii David Cameron zwołał w tej sprawie posiedzenie parlamentu. O poparciu dla interwencji wyraźnie mówi też Francja. Jak podała telewizja CNN, powołując się na anonimowe źródła w amerykańskich władzach, do ataku koalicjantów na Syrię może dojść już dzisiaj. Przy tym wciąż brakuje decyzji Rady Bezpieczeństwa, która by uprawniała do interwencji zbrojnej w tym kraju. Nie ma jednak co liczyć na jej uzyskanie. Rezolucję w tej sprawie swoim wetem zablokują Chiny i Rosja. Te kraje w przeszłości już dwukrotnie uniemożliwiały w ten sposób zachodnią ingerencję w trwającą od 2011 r. syryjską wojnę domową.

Dla USA - promotora operacji - to nie jest argument. Brak reakcji ze strony Baracka Obamy oznacza utratę reputacji przez Amerykę. W ubiegłym roku prezydent poinformował światową opinię publiczną, że użycie przez władze Syrii broni chemicznej będzie traktowane przez USA jak casus belli. Tymczasem wciąż brakuje jednoznacznej konkluzji ze strony ONZ, kto i jakiej broni użył. Sam Obama dał do zrozumienia, że decyzję o wojnie podejmie na podstawie danych wywiadu USA i sojuszniczych służb specjalnych.

Komentatorzy krytykują powolną reakcję Obamy w sprawie Syrii. Określa się ją mianem "syndromu bagdadzkiego" - czyli niechęci do angażowania się na dużą skalę w wojnę o niepewnym rezultacie. Stąd wojna przeciw Asadowi będzie operacją symboliczną: chodzi o to, by reżim zdyscyplinować, ale nie obalić, tak by kontroli nad Syrią nie przejęli fundamentaliści.

Do brytyjskiej bazy lotniczej Akrotiri na Cyprze zlatują się już bombowce z Wielkiej Brytanii. Stany Zjednoczone dysponują już konkretnym planem działań wojskowych. Jak ujawnia dziennik "The Washington Post", atak potrwałby maksymalnie dwa dni i polegałby na wystrzeleniu z morza pocisków manewrujących (w Morzu Śródziemnym USA dysponują czteroma kontrtorpedowcami) lub użyciu bombowców dalekiego zasięgu.

Zamiary Amerykanów i Anglików skrytykował już szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow. - To bardzo niebezpieczna, śliska droga - komentował.

@RY1@i02/2013/167/i02.2013.167.00000060d.802.jpg@RY2@

Reuters/Forum

Wojna przeciw Asadowi ma być operacją symboliczną: chodzi o to, by reżim zdyscyplinować, ale nie obalić, tak by kontroli nad Syrią nie przejęli fundamentaliści

Obowiązek ochrony - co to jest

Prawnym pretekstem do rozpoczęcia wojny może być uchwalona w 2005 r. przez ONZ zasada "the responsibility to protect" (obowiązek ochrony). Regulacja ta zakłada możliwość interwencji zbrojnej w sytuacjach, gdy określone państwo nie jest w stanie ochronić życia własnej ludności cywilnej. Chodzi tu o ciężkie naruszenie praw człowieka, jak przypadki ludobójstwa. Zasada ta została wprowadzona do prawa międzynarodowego w wyniku interwencji zbrojnej NATO w 1999 r. w Kosowie. Interwencja humanitarna odbyła się w związku z dramatem w autonomicznej prowincji Serbii. W trakcie walk między oddziałami serbskimi a dążącymi do pełnej niepodległości bojownikami Armii Wyzwolenia Kosowa władze w Belgradzie zostały oskarżone o ludobójstwo. Jednak zasada RtoP rozwiązania militarne uznaje za ostateczność. Zanim do niej dojdzie, muszą być wyczerpane dyplomatyczne narzędzia uregulowania sporu. Tymczasem interwencja w Syrii odbędzie się przed konferencją Genewa 2, która ma na celu polityczne zażegnanie syryjskiego kryzysu.

Nino Dżikija

nino.dzikija@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.