Przewrót w Egipcie
Rządy wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego prezydenta Egiptu Mohammeda Mursiego dobiegły wczoraj końca. Wieczorem armia poinformowała o zawieszeniu konstytucji i powołaniu technokratycznego rządu, który ma sprawować władzę do czasu nowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Ten komunikat został entuzjastycznie przyjęty przez tłum - szacowany nawet na kilka milionów osób - na placu Tahrir i w jego okolicach. Tak zwaną mapę drogową na okres przejściowy opracowali najwyżsi zwierzchnicy muzułmanów, Kościoła koptyjskiego oraz związany z opozycją Mohammed ElBaradei, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Wcześniej armia zakomunikowała Mursiemu, że nie jest już prezydentem. Do chwili zamykania tego wydania DGP jego los nie był znany - według różnych źródeł był w areszcie domowym lub został gdzieś przewieziony. Po południu upłynął termin ultimatum, które armia wyznaczyła prezydentowi na spełnienie żądań protestujących, czyli de facto na ustąpienie, a pozostałym stronom konfliktu na znalezienie rozwiązania. Mursi podtrzymał ofertę utworzenia rządu jedności narodowej. Oświadczył, że działania armii są zamachem stanu, a on sam gotowy jest poświęcić życie w obronie konstytucyjnego porządku.
Protesty przeciwko Mursiemu wybuchły tuż przed pierwszą rocznicą objęcia przez niego władzy. Ich uczestnicy zarzucali mu stopniową islamizację kraju. Petycję żądającą jego odejścia podpisały 22 miliony Egipcjan. Zwolennicy prezydenta, których też jest sporo, podkreślają, że został on wybrany w demokratycznych wyborach.
@RY1@i02/2013/128/i02.2013.128.00000060c.802.jpg@RY2@
Reuters/Forum
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu