Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Historyczne porozumienie z Iranem

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Losy ugody rozstrzygną się w amerykańskim Kongresie, ale dyskusje o nim potrwają co najmniej do wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, planowanych na listopad 2016 r.

Porozumienie nuklearne z Iranem rodzi ogromne nadzieje. W samym Iranie - na odbudowę zerwanych wskutek sankcji związków ze światem zewnętrznym i szybszy rozwój gospodarczy. Wśród przedstawicieli zachodnich koncernów - na powrót do zasady "business as usual". W gabinetach zachodnich przywódców - na postęp w rozwiązywaniu największych problemów Bliskiego Wschodu z Państwem Islamskim na czele.

To także wielki sukces dwóch przywódców - powoli kończącego swoją dekadę rządów prezydenta USA Baracka Obamy, który obiecywał uczynić świat miejscem bezpiecznym także pod względem rozpowszechnienia broni masowego rażenia, oraz jego irańskiego odpowiednika Hasana Rouhaniego, który zastępując w 2013 r. radykalnego poprzednika Mahmuda Ahmadineżada, obiecywał otwartą i bardziej zrównoważoną politykę zagraniczną.

Wiedeńskie negocjacje trwały trzy miesiące, a ich ostatnia, trzytygodniowa runda była - jak policzył Reuters - najdłuższym od zakończenia drugiej wojny światowej okresem, w którym amerykański urzędnik rangi sekretarza stanu (czyli John Kerry) przebywał w celach służbowych poza granicami USA. - Otwieramy proces, dzięki któremu relacje Iranu nie tylko ze Stanami Zjednoczonymi, ale i całym światem zaczną się zmieniać - mówił prezydent Obama.

Jego optymizmu nie podzielał największy krytyk układania się z Teheranem, premier Izraela Benjamin Netanjahu, według którego proces ten zaowocuje zmianą, ale na niekorzyść, ponieważ ma prowadzić do wojny atomowej. Netanjahu liczy, że po przyszłorocznych wyborach prezydenckich w USA następca Obamy spowoduje na odwrócenie umów. - Nie poparłbym układu, który pozwala mułłom zachować zdolność do budowy broni jądrowej, zagrażać Izraelowi, kontynuować ekspansję w regionie i wspierać terroryzm - mówił republikanin Marco Rubio, który ma ochotę na przeprowadzkę do Białego Domu.

Już dziś widać, że porozumienie z Iranem stanie się ważnym tematem kampanii wyborczej, zwłaszcza że Amerykanów czeka długotrwała próba sił w Kongresie. Kontrolowany przez republikanów parlament zapewnie odrzuci układ, jednak w kolejnym punkcie scenariusza nie zdoła obalić prezydenckiego weta. Parlamentarna epopeja potrwa co najmniej do jesieni. Demokraci przekonują, że porozumienie z Iranem tym razem jest warte poparcia, ponieważ opiera się na kontroli, a nie tylko na zaufaniu.

Porozumienie zakłada, że Iran ograniczy liczbę wirówek wzbogacających z 19 tys. do 8 tys., które w dodatku będą należały do modeli starszej generacji. Umieszczone wewnątrz góry, a zatem odporne na ataki z powietrza, centrum wzbogacania uranu w Fordow ma zostać przekształcone w fizyczny ośrodek badawczy, zaś irańskie zasoby wzbogaconego uranu - ograniczone z 10 tys. kg do 300 kg w ciągu najbliższych 15 lat. Teheran zapewni też dostęp inspektorom Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej do wszystkich podejrzanych instalacji, a w zamian może oczekiwać zniesienia sankcji gospodarczych nałożonych przez ONZ oraz - niezależnie od niej - przez państwa Zachodu.

Do 1 lipca potrwa jeszcze uzgadnianie technicznych szczegółów ugody. Mimo to już dziś główny negocjator po stronie Iranu, minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif, jest nazywany w swoim kraju bohaterem narodowym.

@RY1@i02/2015/135/i02.2015.135.00000050c.803.jpg@RY2@

ap

Hasan Rouhani, prezydent Iranu

@RY1@i02/2015/135/i02.2015.135.00000050c.804.jpg@RY2@

ap

Barack Obama, prezydent USA

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.