Paliwowa misja Bidena na Bliskim Wschodzie
Jutro rozpocznie się trzydniowa podróż amerykańskiego przywódcy do Izraela i Arabii Saudyjskiej. Cel jest jeden – zwiększenie produkcji ropy
Pierwsza wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych Joego Bidena w regionie upłynie pod znakiem kryzysu energetycznego. Amerykański przywódca w środę przyleci do Jerozolimy, skąd później uda się do saudyjskiej Dżeddy na szczyt państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Będzie próbował przekonać bliskowschodnich polityków do zwiększenia produkcji ropy naftowej, by pomóc w obniżeniu rekordowo wysokich cen za baryłkę. Oficjalnie Biały Dom zaprzecza jednak, że to energia, a nie kwestia normalizacji stosunków Izraela z resztą świata arabskiego, będzie tematem przewodnim podróży. W ten sposób współpracownicy demokraty próbują znaleźć poparcie dla jego wizyty w regionie – wielu członków Partii Demokratycznej jest sceptycznie nastawionych do pogłębiania więzi z Arabią Saudyjską, którą jeszcze podczas kampanii wyborczej Biden określił mianem „międzynarodowego pariasa”. Budowa przez Izrael nowych sojuszy na Bliskim Wschodzie spotyka się za to w Waszyngtonie ze sporym poparciem.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.