Osiem lat później końca nie widać
Turecka ofensywa na tereny zamieszkane przez syryjskich Kurdów tylko zaogni ciągnący się od prawie dekady konflikt oraz skurczy szanse na jego pokojowe zakończenie
Magazyn „Foreign Policy” napisał, że po nagłym wyjściu wojsk amerykańskich z Syrii zaczęła się wojna o przyszły kształt tego regionu. Obecność US Army, choć niewielka, stabilizowała sytuację. Dzięki niej, po wyzwoleniu terenów zajętych przez samozwańczy kalifat islamski, między frakcjami krwawej wojny domowej zapanowało trudne status quo. Wejście Turków radykalnie zmienia ten stan rzeczy.
fot. Alessandro Di Meo/EPA/PAP
Demonstracja solidarności z Kurdami w Rzymie
Może się okazać, że jest ona na rękę wspieranemu przez Rosję prezydentowi Baszarowi al-Asadowi, który od początku konfliktu dąży do odzyskania kontroli nad całym państwem. Na drodze stoi mu kontrolowana przez opozycję enklawa w prowincji Idlib oraz północno-wschodnia część kraju, będąca jeszcze do niedawna w rękach syryjskich Kurdów właśnie. Jeśli ich siły zostaną związane walką z turecką armią, odzyskanie tych terenów przez odradzający się reżim w Damaszku będzie o wiele łatwiejsze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.