Włochy boją się trzeciej fali. I tego, co po niej przyjdzie
Rzym z niepokojem patrzy w gospodarczą przyszłość. Z pandemicznego dołka kraj może nie wyjść do 2023 r.
Chociaż dzięki lockdownowi nad Tybrem i Padem udało się opanować drugą falę, to zbliżające się święta sprawiają, że rząd obawia się trzeciej. Wczoraj premier Giuseppe Conte spotkał się z przedstawicielami władz regionalnych, aby omówić obostrzenia w sezonie świąteczno-noworocznym. Wśród nich znalazła się m.in. kwestia alpejskich stoków dla narciarzy. Rząd patrzy na to niechętnym okiem pomny pierwszej fali, która rozpoczęła się na północy kraju i związana była z białym szaleństwem. Władze lokalne przekonują, by stoki otworzyć choćby w minimalnym zakresie, bo to ułatwi życie biznesowi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.