Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Darowanie długów

7 października 2021
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

P onad 1,73 bln dol. Tyle wynosi w Ameryce całe studenckie zadłużenie. Czyli suma pożyczek wziętych przez młodych ludzi, którzy nie mieli z czego pokryć kosztów czesnego. Problem dotyczy 43 mln osób. Średnia wysokość zadłużenia na osobę po licencjacie to 30 tys. dol. Od wielu lat dużo się mówi o potrzebie skasowania choćby części tych zobowiązań. Obiecał to prezydent Joe Biden. I nawet zaczął – w bardzo małej skali – realizować. Ale czy takie oddłużenie jest w ogóle do pomyślenia?

W Ameryce pożyczki studenckie zostały wymyślone po wojnie (1958 r.). Był to czas szybkiego wzrostu zamożności obywateli oraz znacznego poszerzenia klasy średniej. Ambicje, by pójść na uniwersytet, mocno się wtedy zdemokratyzowały. Początkowo schemat działał znakomicie. Dobre i stałe dochody z pracy zdobytej dzięki dyplomowi z nawiązką pokrywały konieczne do spłacenia raty. Pożyczek niespłaconych było niewiele. Sytuacja zmieniła się dopiero w latach 80. Miało to oczywiście związek ze zmianą modelu gospodarczego. Dyplom przestał być gwarantem dobrej pracy. Jednocześnie koszty czesnego stale rosły, więc rosła także wysokość studenckiego zadłużenia.

W XXI w. – po kryzysie 2008 r., który przyniósł czasowy wzrost bezrobocia – sprawy nie dało się już dłużej zamiatać pod dywan. Łączna wartość długu urosła z 3,5 proc. amerykańskiego PKB (2006 r.) do 8 proc. (2020 r.). Już sam rzut oka na listę uniwersytetów o najwyższym udziale pożyczek studenckich pozwala zrozumieć sedno problemu. Na tej liście są bowiem takie szkoły, jak University of Phoenix, Walden University, Nova Southeastern University albo Capella University. Tak, tak. Nie ma na tej liście Uniwersytetu Harvarda, Uniwersytetu Yale, Uniwersytetu Princeton i innych superprestiżowych uczelni z Ligi Bluszczowej. Są trzecioligowcy. Czyli właśnie te szkoły, które wybierają słabiej przygotowani i mniej zamożni młodzi ludzie. Bo to właśnie oni zaciągali te pożyczki, podczas gdy dzieciom z Harvarda czy Yale płacili za szkołę bogaci rodzice. Takie życie. W 2018 r. Instytut Brookingsa szacował, że odsetek niespłaconych kredytów studenckich dla rocznika 2004 będzie wynosił ok. 40 proc. Wśród czarnych studentów liczba ta wzrasta do 62 proc.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.