Pomnikowy rewizjonizm
Światowa debata o rasizmie zmusza państwa europejskie do konfrontowania się z postkolonialnym dziedzictwem
Brytyjski premier Boris Johnson uważa swojego słynnego poprzednika z czasów II wojny światowej Winstona Churchilla za największego bohatera. Zdewastowanie jego pomnika w Londynie w czasie antyrasistowskich protestów Black Lives Matter musiało więc dotknąć obecnego gospodarza Downing Street osobiście. Demonstranci dopisali na cokole sprejem do nazwiska Churchilla „was a racist” (był rasistą). Johnson uznał akt wandalizmu za absurdalny i haniebny. Jak dodawał, Churchill co prawda prezentował opinie, które „dzisiaj nie są dla nas akceptowalne”, ale „był bohaterem w pełni zasługującym na pomnik”. Podobnego zdania jest wielu Brytyjczyków, dla których Churchill był głównym architektem zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami. Antyrasistowskie demonstracje przypomniały o jego mniej chwalebnym dorobku – żarliwej obronie imperium kolonialnego i rasistowskich komentarzach.
By uniknąć incydentów w czasie kolejnych protestów, władze zabezpieczyły pomnik byłego premiera nieopodal Westminsteru ekranami ochronnymi. W ten sposób Winston Churchill i gloryfikujący go pomnik zniknęli z przestrzeni publicznej, ale tylko na moment. Inni bohaterowie zniknęli z postumentów na dobre. W czasie protestów w Bristolu obalono pomnik handlarza niewolników Edwarda Colstona, wystawiony w dowód wdzięczności za jego wkład w rozwój miasta. Po przetoczeniu do przystani wrzucono go do wody, przedtem jednak – jak relacjonowała telewizja BBC – jeden z protestujących położył kolano na szyi figury w nawiązaniu do śmierci George’a Floyda, Afroamerykanina, którego śmierć w Minneapolis po interwencji policji doprowadziła do masowych protestów w Stanach Zjednoczonych, a potem na całym świecie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.