„Zabij Indianina, ocal człowieka”
Kanada już wypełniła wiele białych plam w sprawie instytucjonalnej przemocy wobec dzieci rdzennych mieszkańców. Stany Zjednoczone są dopiero na początku tej drogi. A istnieją dowody na przemoc jeszcze w latach 2000.
16-letnia Cindy Sohappy-Gilbert przez dwie godziny leżała nieruchomo w celi wielkości szafy, zanim ktoś przyszedł sprawdzić, czy oddycha. Dziewczyna była uczennicą Chemawa Indian Boarding School, działającej od ponad 140 lat szkoły z internatem dla Indian na obrzeżach Salem, stolicy stanu Oregon. Regulamin liceum stanowił, że personel powinien co 15 minut kontrolować stan nastolatka, którego zamknięto za karę w izolatce. Administracja służącego za szkolny ośrodek detencyjny budynku miała też stały podgląd z monitoringu na to, co się dzieje wewnątrz pomieszczeń. Strażnicy zeznają później, że Cindy wyglądała, jakby spała.
Dziewczyna trafiła do zakratowanej klitki wieczorem 6 grudnia 2003 r., krótko po tym, jak opiekun bursy zauważył, że jest bardzo pijana. Ledwie trzymając się na nogach, na przemian cedziła bełkotliwe frazy i śmiała się tak kompulsywnie, że pracownicy kampusu mieli problem z włożeniem jej do ust alkomatu. Nikt nie wezwał do niej lekarza ani nie zaalarmował rodziny mieszkającej w rezerwacie Warm Springs, ok. 210 km na wschód od Salem. Postąpiono tak, jak zazwyczaj załatwiano incydenty z uczniami, którzy łamali obowiązujące w kampusie rygory.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.