Sojusznicy USA w Azji mają problem z Trumpem
Azja jest silnie uzależniona od ropy z Zatoki Perskiej. W 2025 r. 80 proc. ropy przepływającej przez cieśninę Ormuz było przeznaczone na rynki azjatyckie. Jednak państwa regionu nie chcą brać udziału w operacji USA w cieśninie Ormuz.
Korea Południowa importuje z Bliskiego Wschodu ok. 70 proc. ropy. Japonia jest jeszcze bardziej zależna od tego regionu, skąd w ubiegłym roku pochodziło 90 proc. jej importu. Mimo to jak dotąd żadne z państw Azji nie odpowiedziało na apel Donalda Trumpa o pomoc w otwarciu żeglugi, skierowany m.in. do Chin, Japonii i Korei Południowej.
Japonia i Korea Południowa nie chcą dawać jednoznacznych odpowiedzi
Seul i Tokio, dwaj traktatowi sojusznicy USA, zachowują ostrożność. Korea Południowa, dysponująca jedną z najpotężniejszych flot wojennych na świecie, podkreśla, że ewentualne wysłanie okrętów wymaga „wystarczających konsultacji” z Waszyngtonem. W poniedziałek premier Japonii Sanae Takaichi oświadczyła, że nie podjęto jeszcze decyzji „w sprawie wysłania jednostek eskortowych”. We wtorek zasugerowała większą elastyczność, mówiąc, że rząd „intensywnie analizuje” możliwe działania „w granicach prawa”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.