Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie redagują nowe listy terrorystów

3 lipca 2018

Po nieudanym zamachu na samolot linii Northwest Barack Obama zapowiada rewizję listy terrorystów.

Dotąd zakazem wjazdu na terytorium USA objętych było ponad pół miliona osób oskarżanych o konkretną działalność terrorystyczną. Teraz trafią na nią wszyscy ci, którzy zetknęli się kiedykolwiek ze szkoleniowcami Al Kaidy, bądź studiowali w szkołach religijnych, gdzie wykładali duchowni nawołujący do terroryzmu.

23-letni Nigeryjczyk Umar Abdulmutallab, który w Boże Narodzenie usiłował wysadzić w powietrze samolot z Amsterdamu do Detroit, znajdował się na tzw. liście TIDE. Islamista w grudniu wrócił z Jemenu, gdzie kontaktował się z imamem Anwarem Al-Awlakim werbującym ochotników do Al-Kaidy. Także jego ojciec, były szef nigeryjskiego banku centralnego, nie ukrywał skrajnych poglądów syna. Przeciwnie, ostrzegał przed nim władze. Mimo to Abdulmutallab nie otrzymał zakazu lotów, nie miał też żadnych problemów z uzyskaniem amerykańskiej wizy.

Okazuje się bowiem, że znalezienie się na liście TIDE nie oznacza automatycznego zakazu wstępu na pokład lecącego do USA samolotu. Przeciwnie: o ile w spisie TIDE znajduje się ponad pół miliona nazwisk, o tyle na tzw. No Fly List - stworzonej po zamachach z 11 września - jest ich 4 tys.

Z drugiej strony jednak pojawiają się głosy, że procedura, zgodnie z którą trafia się na listę, jest zbyt arbitralna. Aby trafić na TIDE, wystarczy bowiem podejrzenie specsłużb, że dana osoba kontaktowała się z zagranicą w ramach działalności, która może zagrozić USA. Najgroźniejsi otrzymują zakaz wstępu na pokład samolotu lecącego do Ameryki. Nie wiadomo, co konkretnie wystarczy zrobić, aby trafić na czarną listę, jak weryfikuje się informacje ani do czego się je wykorzystuje.

W ciągu ostatnich sześciu lat liczba osób na liście - w tym obywateli USA - wzrosła pięciokrotnie. Zakazem wjazdu do 2008 r. był objęty Nelson Mandela ("To dość krępujące" uznała sekretarz stanu Condoleezza Rice), a nawet zmarły w sierpniu senator Ted Kennedy. Służby odkryły bowiem, że jeden z terrorystów używał pseudonimu T. Kennedy. "TIDE działa niczym odkurzacz: zasysa zarówno sprawdzone, jak i niesprawdzone informacje" - pisał Washington Post. - To moje największe zmartwienie: dokąd to wszystko nas zaprowadzi - mówił amerykańskiemu dziennikowi odpowiadający za TIDE Russ Travers z Narodowego Centrum Antyterrorystycznego.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.