Dramat van der Sara, żona Holendra doznała udaru
Holenderski bramkarz Manchesteru United Edwin van der Sar otrzymał bezterminowy urlop z powodu ciężkiej choroby żony. Brytyjska prasa spekuluje, że może już w ogóle nie wrócić do gry.
Dramat wydarzył się w środę w domu van der Sara w Holandii, gdzie piłkarz udał się na Boże Narodzenie wraz z żoną i dwójką dzieci. W czasie przedświątecznych przygotowań 36-letnia Annemarie van Kesteren nagle upadła. Okazało się, że doznała udaru mózgu. Od tego momentu jest w ciężkim stanie w szpitalu. Van der Sar czuwa przy jej łóżku w oczekiwaniu na wyniki badań.
Alex Ferguson, menedżer Manchesteru United, dał swojemu zawodnikowi tyle wolnego, ile będzie potrzebował. - Nie ma sensu, żeby teraz wracał do Anglii. Najlepsze, co może zrobić, to być przy żonie. Mam nadzieję, że powróci ona do zdrowia - powiedział sir Alex.
Wszystko wskazuje więc na to, że Tomasz Kuszczak, który bronił w ostatnich ośmiu meczach Manchesteru United, na dłużej zadomowi się w bramce mistrzów Anglii. Van der Sar po raz ostatni wystąpił w listopadowym meczu z Evertonem, a potem pauzował z powodu kontuzji kolana. Wydawało się, że jego miejsce zajmie Anglik Ben Foster, ale ten bronił tylko w jednym meczu - w przegranym spotkaniu z Besiktasem Stambuł na Old Trafford. Po nim swoją szansę otrzymał Kuszczak. Nie stracił zaufania Fergusona nawet po wysokiej porażce z Fulham (0:3) niespełna dwa tygodnie temu.
Według brytyjskich mediów choroba żony van der Sara może oznaczać koniec kariery 39-letniego bramkarza. Holender zastanawiał się nad przejściem na emeryturę już od pewnego czasu, a decyzję miał podjąć właśnie w grudniu.
Gdyby zdecydował się odejść, przed Kuszczakiem otwiera się wielka szansa. Nie wiadomo jednak, czy na dłuższą metę zdoła on wygrać rywalizację z Fosterem. Na razie jest w niej górą, a po ostatnim meczu został pochwalony przez Fergusona, który powiedział o grze Polaka: "Pierwsza klasa". Jednak za nominalnego bramkarza numerem dwa w Manchesterze United uchodzi Foster. Choćby dlatego, że jest Anglikiem.
Kuszczak jest jednak dobrej myśli. - Przestałem myśleć, że moja szansa nigdy nie nadejdzie. Teraz mam swój czas, kiedy gram regularnie - powiedział niedawno polski bramkarz w jednym z wywiadów. - Wiem, co muszę robić. Muszę grać dobrze i zachowywać czyste konto. Ciągle popełniam małe błędy i nie jestem z tego powodu zadowolony. Ale będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby grać jak najlepiej - dodał.
rop
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu